Tortury stosowane przez Rzymian

Damnatio ad bestias ukazane na mozaice.
THE-COLOSSEUM

Rzymianie, podobnie jak Grecy, zwykli stosować tortury w czasie przesłuchań. Do II wieku n.e., tortury stosowano jedynie wobec niewolników (z paroma wyjątkami). Po tym okresie tortury dotyczyły także niższych warstw społecznych. Zeznania niewolnika uznawane były według prawa rzymskiego za prawdziwe, jedynie podczas tortur. Uważano, że nie można im ufać i trzeba ich celowo „pomęczyć”.

Warto odnotować, że według wielu uczonych tortury były dla starożytnych cywilizacji codzienną kwestią i włączone były oficjalnie w system prawny państw. Tortury zostały uznane za niezbędne w celu powstrzymania złych i nieakceptowanych zachowań społecznych.

Ukrzyżowanie


Ukrzyżowanie było formą kary śmierci stosowanej w starożytności m.in. przez Persów, Rzymian, Fenicjan i Kartagińczyków, jako forma hańbiącej egzekucji na niewolnikach, buntownikach i innych osobach niebędących pełnoprawnymi obywatelami. Jedynie obywatel niskiego stanu (humiliores) mógł zostać skazany na taką śmierć – w przypadku ciężkiego przestępstwa, np. zdrady własnego kraju. Skazany był wówczas przywiązywany lub przybijany do wielkiego drewnianego krzyża i pozostawiony tam aż do śmierci. Była to niezwykle długa i bolesna śmierć.

Hipoteza jakoby zwyczaj krzyżowania w Rzymie rozwinął się z prymitywnej praktyki arbori suspendere, czyli wieszania arbor infelix („złowróżbne drzewo”), poświęconej bogom podziemia jest odrzucana przez Williama A. Oldfathera, który wskazuje że ta forma egzekucji polegała na zwieszaniu podejrzanego z drzewa. Nie miała ta kara ponadto na celu zabicia skazanego, ani tym bardziej poświęcenia go bóstwom podziemia.
Tertulian wspomina w „Apologii” z I wieku n.e., kiedy to drzewa były wykorzystywane przy ukrzyżowaniu. Jednak to Seneka Młodszy już wcześniej użył sformułowania infelix lignum („nieszczęśliwe drewno”) na belkę poziomą (patibulum) krzyża. Dzieła Plauta i Plutarcha są jednymi źródłami rzymskimi mówiącymi o niesieniu przez kryminalistów swoich własnych patibulum.

Najsłynniejsze ukrzyżowanie miało miejsce po zdławieniu buntu Spartakusa w 71 roku p.n.e. Na przestrogę Marek Krassus kazał ukrzyżować wówczas 6000 powstańców wzdłuż drogi appijskiej prowadzącej z Kapui do Rzymu. Masowe ukrzyżowania miały miejsce także w czasie wojen domowych w II i I wieku p.n.e. oraz po zdobyciu Jerozolimy w 70 n.e. Józef Flawiusz wspomina, że Rzymianie krzyżowali broniących wzdłuż murów.

Prawo rzymskie stosowało tę torturę nie tylko aby zabić, ale także po to, aby zhańbić i podkreślić niski status skazanego. Józef Flawiusz wspomina, że Żydzi z wysokich klas zwykli być krzyżowani, jedynie po to, aby odebrać im ich status. Rzymianie ponadto często łamali skazańcom nogi, aby przyspieszyć śmierć i zakazać ich pochówku.

Niekiedy przed powieszeniem ofiarę mocno biczowano, co powodowało znaczną utratę krwi i wejście ofiary w stan szoku oraz otępienia. Następnie skazany musiał nieść poziomą belkę (patibulum) do miejsca egzekucji. Zgodnie z rzymską literaturą źródłową skazany na ukrzyżowanie nigdy nie przenosił całego krzyża, wbrew zwyczajowej wierze i w przeciwieństwie do wielu nowożytnych odtworzeń drogi Jezusa na Golgotę. Pionowa belka (stipes) była już mocno osadzona w ziemi w miejscu egzekucji. Skazany był odzierany z ubrania. Następnie przywiązywano ofiarę lub przybijano do belek. W tym celu stosowano żelazne, zwężające się gwoździe długości od 13 do 18 cm. Zdarzało się, że po egzekucji, gwoździe zbierali gapie i nosili przy sobie jako uzdrawiające amulety. Przybitego do belki skazańca wciągano i doczepiano do pionowego słupa. Wtedy całość nadawała narzędziu formę najbardziej znaną, czyli krzyża. Okrucieństwo katów przybierało różne formy, a męka mogła trwać od kilku godzin do nawet kilku dni. Wieszano skazańca do góry głową lub w dół.

Obraz Fiodora Bronnikova ukazujący ukrzyżowanych powstańców wzdłuż drogi appijskiej z Rzymu do Kapui.

Ponieważ samo ukrzyżowanie – bez uszkadzania w sposób istotny organów – nie powodowało śmierci, w większości wypadków bezpośrednią przyczyną zgonu skazańca (następującego w czasie od kilku do kilkunastu godzin, a nawet dni) było uduszenie, wycieńczenie, odwodnienie, czy wykrwawienie w wyniku urazów. W takim przypadku skazaniec początkowo miał nogi w miarę rozprostowane, zgięte na tyle, żeby stopy dało się przybić do krzyża. Po kilku, kilkunastu godzinach mięśnie nóg nie mogły dalej podtrzymywać ciężaru ciała i uginały się pod skazańcem. Wtedy to przepona była uciskana tak bardzo, że skazany zaczynał się dusić – i to mogło trwać kolejne kilka-kilkanaście godzin. Innym sposobem śmierci na krzyżu było wykrwawienie się (gwoździe wbite w sposób prowadzący do szybszego zgonu) lub śmierć z wycieńczenia (zastosowanie podpórki pod nogi).

W czasach rzymskich stosowano także modyfikacje tego sposobu egzekucji, poprzez umieszczenie na pionowym słupie na wysokości stóp skazańca podpórki, dzięki której skazany mógł względnie swobodnie oddychać. Śmierć następowała z wycieńczenia organizmu, nawet po kilku dniach od rozpoczęcia egzekucji. Zdarzało się również, że egzekucje przyspieszano łamiąc skazanemu nogi (uniemożliwiało to próby zaczerpnięcia oddechu).

Ukrzyżowanie stosowano od VI wieku p.n.e. aż do IV wieku n.e., kiedy to w 337 roku cesarz Konstantyn Wielki zakazał tego typu egzekucji na cześć Chrystusa, który był najsłynniejsza ofiarą tej egzekucji. Ponadto rzymscy legioniści bawili się podczas tortur, wieszając skazańców pod różnymi kątami. Torturowany skazaniec, według rzymskich zasad ukrzyżowania, mógł umierać kilka dni. Ciało pozostawiano na pożarcie sepom i innemu ptactwu.

Byk z brązu


Scena ukazuje moment wepchnięcia Perilausa do miejsca kaźni, którego sam był pomysłodawcą.

Byk z brązu, nazywany także sycylijskim bykiem lub bykiem Falarisa był narzędziem kaźni wynalezionym przez Greków. Jego wynalazcą był Perillus z Aten, który namówił Falarisa (tyran sycylijskiego miasta Akragas z IV wieku p.n.e.) do wykorzystania go jako narzędzia kaźni, do którego przez górny zamykany otwór wkładano skazańców, a następnie pieczono ich żywcem, rozniecając ogień pod bykiem. Krzyk ofiar był zniekształcany podczas przechodzenia przez przemyślnie skonstruowany modulator umieszczony w głowie byka i słyszany na zewnątrz jako ryk zwierzęcia. Falaris, zdumiony pomysłem Perilausa, polecił mu wejść do urządzenia i zademonstrować, w jaki sposób ono działa. Naiwny artysta wszedł do środka, a tyran rozkazał zamknąć otwór i rozpalić pod bykiem ogień. Perillus, uznawany często za pierwszą ofiarę „byka z brązu”, w rzeczywistości został wyciągnięty, zanim zdążył się usmażyć, a następnie na rozkaz tyrana strącony ze skały.

Brązowy byk rzekomo został zatopiony w morzu w 554 roku p.n.e., tuż po obaleniu tyrana przez powstanie, na czele którego stał przodek Terona, niejaki Telemach, a sam Falaris miał być ostatnią upieczoną w nim ofiarą. Według innej wersji, po zdobyciu Akragas, byk został przetransportowany przez Himilkona do Kartaginy i dopiero po jej zniszczeniu, ponownie zwrócony do Akragas.

Uważa się, że Rzymianie używali tego typu tortur, aby zabijać żydów i chrześcijan. Według chrześcijańskiej tradycji święty Eustachy został upieczony w byku z brązu razem z żoną i dziećmi na polecenie cesarza Hadriana. Kościół katolicki jednak uznaje te historie za kompletnie nieprawdziwą. Podobny los spotkał Antypasa z Pergamonu w czasie prześladowań za Domicjana w 92 roku n.e. Narzędzie wykorzystano także w 287 roku n.e. za cesarza Dioklecjana na Pelagii z Tarsu.

Łódka


Pierwszy raz opisana przez Plutarcha z Cheronei jako perska technika tortur. Ofiara była rozbierana do naga, a następnie dobrze przywiązana miedzy dwoma odwróconymi łodziami, tak że głowa, ręce i stopy odstawały od kadłubów. Skazany zmuszony był pić mleko i miód w dużych ilościach do tego momentu, aż dochodziło do biegunki, która wabiła wraz ze słodkimi napitkami insekty. Na domiar wszystkiego smarowano torturowanego miodem w intymnych miejscach: pod pachami, po pachwinach. Następnie przywiązanego skazańca wypuszczano na środek zbiornika wodnego, gdzie wystawiony zostawał na intensywne słonce oraz działalność owadów, które piły jego słodką krew oraz rozmnażały się w jego ciele. Przyczyną śmierci prawdopodobnie było odwodnienie, głód lub wstrząs septyczny.

Obdzieranie ze skóry


Tortura stosowana była już przez Asyryjczyków, a potem także Rzymian. Ofiarę polewano gorącą wodą. Następnie kat brał nóż i zdzierał skórę z ciała, od nóg aż po głowę. Śmierć zależała od tego, ile skóry zdjęto z ciała i jak rozległe były rany.

Damnatio ad bestias


Mozaika ukazująca rzymskie widowiska z I wieku n.e.

Rzucenie na pożarcie było jedną z najbardziej „wyróżniających” się metod torturowania i zabijania ofiar. Najczęściej, skazani (nazywani byli bestiarii) rzucani byli na pożarcie lwom na arenie ku uciesze widzów.
Początków stosowania tej praktyki zabijania doszukać się możemy już w Biblii w VI wieku p.n.e., która wspomina że prorok żydowski, Daniel został wrzucony do jaskini lwów. Ostatecznie jednak Bóg uratował mu życie. Naukowcy twierdzą, że rzucanie ludzi na pożarcie występowało już w Egipcie, Azji Środkowej, Libii oraz Kartaginie. Hamilkar Barkas, na przykład, w czasie wojny Kartagińczyków z najemnikami (wybuchła po klęsce w I wojnie punickiej) w 240 roku n.e. rzucił trzech więźniów na pożarcie bestiom. Hannibal z kolei, w czasie II wojny punickiej, kazał walczyć ze sobą wziętym do niewoli Rzymianom. Ci którzy przeżyli zmierzyć się musieli następnie ze słoniami.

Zjawisko damnatio ad bestias w Rzymie nie funkcjonowało w formie składania ofiar bóstwom. Za czasów monarchii lwy w ogóle nie były znane, a król Numa Pompiliusz w VII wieku p.n.e., zgodnie z legendą, zakazał praktyk rzucania ofiar na pożarcie. W Rzymie damnatio ad bestias stosowane zaczęło być dla zapewnienia rozrywki tłumowi. W tym celu sprowadzano najróżniejsze zwierzęta, z najodleglejszych zakątków państwa i spoza niego, m.in.: lwy, niedźwiedzie, leopardy, tygrysy kaspijskie, czarne pantery, byki. Damnatio ad bestias było widowiskiem, które przeplatało się z walkami gladiatorów i stanowiło podstawową atrakcje dla mas. Początkowo takie praktyki zobaczyć można było na Forum Romanum. Jednak, kiedy urzędnicy i późniejsi cesarze zaczęli inwestować w swoją popularność, widowiska zaczęły się odbywać w specjalnie dla tego celu zbudowanych amfiteatrach.

W antycznym Rzymie istnieli profesjonalni trenerzy dzikich zwierząt, którzy mieli odpowiednio przygotować zwierzęta do walki ze skazańcami, wzniecić w nich agresje oraz zachęcić do jedzenia ludzkiego mięsa. Niekiedy odgrywano polowania/walki na arenie, gdzie na przeciwko bestii stawał wojownik w tunice, uzbrojony jedynie w miecz lub włócznie. Czasami towarzyszył mu venator („łowca”) wyposażony w łuk, bat albo włócznie, który walczył często dla pieniędzy lub chwały. Nie były to wiec, w ścisłym tego słowa znaczeniu, egzekucje, a raczej rywalizacja ludzi ze zwierzętami. Należy podkreślić, że nie możemy takich wojowników nazywać gladiatorami. Gladiatorzy walczyli miedzy sobą. Tutaj mówić możemy o venatores. Na arenie w czasie polowania pojawiały się przeróżne zwierzęta: hieny, słonie, dzikie woły, bawoły, rysie, żyrafy, strusie, jelenie, antylopy, zebry lub zające. Pierwsze takie polowanie (venatio) zorganizował Marcus Fulvius Nobilior, konsul roku 189 p.n.e. w Circus Maximus w 186 roku p.n.e., z okazji zdobycia przez Rzym Etolii w Grecji. Po dziś dzień możemy na własne oczy zobaczyć podziemne przejścia w Koloseum i innych amfiteatrach, którymi niegdyś wyprowadzano na arenę zwierzęta.

Osoby rzucane na pożarcie bestiom bez możliwości obrony były zazwyczaj oskarżone o zdradę stanu (obywatele) lub o popełnienie innego poważnego przestępstwa (wyzwoleńcy, niewolnicy). Jeżeli nawet goły i bezbronny skazaniec zabił w jakiś sposób zwierzę, wysyłano na arenę kolejne bestie do momentu aż wszyscy bestiarii byli nieżywi. Rzadko się podobno zdarzało, że potrzebne były aż dwa zwierzęta, aby zabić jednego człowieka. Niekiedy jedno zwierzę potrafiło się rozprawia z paroma skazańcami. Cyceron wspomina, że w czasie pewnego widowiska jeden lew zabił po kolei 200 bestiarii. Zdarzało się jednak, że młodzi mężczyźni sami werbowali się na bestiarii, o czym wspomina Seneka Młodszy. Blaise de Vigenere, francuski tłumacz, z kolei twierdzi że bestiarii walczyli też dla pieniędzy, szkoląc się w profesjonalnych szkołach do walki z bestiami (scholae bestiarumlub bestiariorum). Niekiedy wypuszczano nawet kilku takich wojowników, przeciwko kilku dzikim zwierzętom.

Chrześcijańscy męczennicy w Koloseum, Konstantin Flavitsky

Zwyczaj rzucania na pożarcie kryminalistów lwom przynieśli do Rzymu Lucjusz Emiliusz Paulus Macedoński, który pokonał Macedończyków w 168 roku p.n.e. oraz jego syn Scypion Afrykański Młodszy, zdobywca Kartaginy z 146 roku p.n.e. Pomysł kary został „podkradziony” z Kartaginy i stosowany był wobec dezerterów oraz zdrajców państwa. Stopień okrucieństwa kary miał zniechęcać do podejmowania nieodpowiednich kroków na gruncie prawnym. Z czasem rzymskie władze odkryły, że sposób walki z niepożądanym zachowaniem społecznym okazał się niezwykle skuteczny, co doprowadziło do uregulowania go prawnie. Skazańcy byli według przyjętej normy przywiązywani do kolumny lub rzucani zwierzętom na arenie bezbronni i nadzy (objicere bestiis).

Przypadki takiego wymierzania sprawiedliwości znajdują się w źródłach. Strabon, grecki podróżnik i geograf, wspomina egzekucje zbuntowanego przywódcy niewolników – Selura. Marcjalis z kolei zapisał, że bandyta Lavreol został ukrzyżowany i pożarty przez orła oraz niedźwiedzia. Egzekucje przywołuje także Seneka Młodszy, Apulejusz, Lukrecjusz oraz Gajusz Petroniusz. Cyceron z kolei, w jednym ze swoich dzieł, wyraża oburzenie, co do faktu, że pewnego widza rzucono na pożarcie dzikim bestiom, tylko dlatego, że był „niewyględny”. Swetoniusz wspomina, że kiedy ceny mięsa były wysokie, cesarz Kaligula kazał nakarmić zwierzęta w amfiteatrach mięsem więźniów. Pompejusz Wielki, w czasie swojego drugiego konsulatu (55 rok p.n.e.) zaaranżował walkę miedzy dobrze uzbrojonymi gladiatorami a 18 słoniami.

Najpopularniejszymi dzikimi bestiami na arenach były lwy, sprowadzane z Afryki. Mniej popularne były niedźwiedzie, które importowano z Galii, Germanii, a nawet Północnej Afryki. Według niektórych historyków oraz badaczy masowe wyłapywanie zwierząt i wywóz ich z Północnej Afryki źle wpłynęły na tamtejszą przyrodę.

Ostatnia modlitwa męczenników chrześcijańskich, Jean-Leon Gerome

Damnatio ad bestias także stosowano wobec chrześcijan. Pierwsze prześladowania miały miejsce w I wieku n.e. Tacyt wspomina, że za panowania Nerona, po pożarze Rzymu w 64 roku n.e., wyznawcy Chrystusa byli ubierani w zwierzęce skóry (nazywane tunica molesta) i rzucani na pożarcie psom. Zjawisko to wykorzystali potem kolejni władcy, którzy przenieśli je na areny amfiteatrów. Stosowanie damnatio ad bestias wobec Chrześcijan miało na celu ukazanie ich społeczeństwu rzymskiemu, jako najgorszych kryminalistów.
Według rzymskiego prawa chrześcijan oskarżano o następujące przestępstwa:

  • obraza majestatu cesarza (majestatis rei);
  • zbieranie się w tajnych, nocnych, niezgodnych z prawem zgromadzeniach (collegium illicitum lub coetus nocturni), które były traktowane jako bunt;
  • odmowa składania libacji lub zapalania kadzidła na cześć cezarowi;
  • nieuznawanie bogów państwowych (sacrilegi);
  • stosowanie zakazanej magii (magi, malefici);
  • wyznawanie religii nieuznanej przez prawo (religio nova, peregrina et illicita), zgodnie z prawem XII Tablic.

W 104 roku n.e. wydano specjalne edykty, wymierzone w wyznawców chrześcijaństwa. Powszechnym zjawiskiem było obwinianie chrześcijan o wszelkie katastrofy naturalne, np.: susze, głód, epidemie, trzęsienia ziemi, powodzie.
Według Tertuliana (II wiek n.e.) chrześcijanie stopniowo zaczęli unikać teatrów oraz cyrków, które kojarzyły im się z miejscem tortur. Prześladowania chrześcijan ustały w IV wieku n.e., kiedy to w 313 roku Konstantyn Wielki wydał edykt w Mediolanie, wprowadzający wolność religijną.

Bestiarii walczący z dzikim zwierzęciem.

Rzymskie prawo, które znamy w dużej mierze dzięki kopiom bizantyjskim (Kodeks Teodozjański, Corpus Iuris Civilis), ściśle regulowało który skazaniec mógł zostać rzucony na pożarcie. Do takich osób zaliczano:

  • dezerterów z armii;
  • ludzi zatrudniających magików do czynienia szkód innym (wprowadzone za Karakalli; potem odnowione za Konstancjusza II w 357 n.e.);
  • trucicieli – według prawa Sulli patrycjusze byli dekapitowani, plebejusze rzucani na pożarcie bestiom, a niewolnicy krzyżowani;
  • fałszerzy (mogli zostać także spaleni);
  • przestępców politycznych;
  • ojcobójców, którzy najczęściej byli topieni w zawiązanym worku z wężami (poena cullei). W przypadku jednak braku zbiornika wodnego stosowano damnatio ad bestias;
  • inicjatorzy buntów i rebelii – byli, w zależności od statusu społecznego, krzyżowani rzucani na pożarcie lub wypędzani z kraju;
  • porywacze dzieci dla okupu (według prawa z 315 roku n.e. byli albo rzucani na pożarcie, albo dekapitowani).

Wyrok skazujący na damnatio ad bestias pozbawiał obywatela wszelkich praw cywilnych; nie mógł on napisać testamentu, a jego majątek był konfiskowany przez państwo. Wyjątkiem od reguły byli urzędnicy wojskowi i ich dzieci. Kolejną regulacją było prawo Petroniusza (Lex Petronia) z 61 roku n.e., które zakazywało panom skazywania swoich niewolników na damnatio ad bestias, bez uzyskania wcześniejszego pozwolenia sądu. Z kolei lokalni zarządcy musieli wpierw skonsultować się z oficjalną władzą cesarską, zanim wystawili walkę gladiatorów z dzikimi zwierzętami. Ostatecznie praktykę rzucania ofiar na pożarcie zakazano po upadku Rzymu w 681 roku n.e.

Łamanie kołem


Łamanie kołem swoje początki ma w Grecji. Potem narzędzie tortury zaadoptowali Rzymianie. Nagą ofiarę z szeroko rozstawionymi kończynami przywiązywano do metalowych pierścieni. Następnie pod jej biodra, kolana, kostki, łokcie i nadgarstki podkładano grube kawałki drewna. Wtedy kat miażdżył jej ciało ciężkim kołem (rodzajem kanciastej maczugi, której krawędzie były obite metalem). Po zmiażdżeniu kończyn ofiarę stawiano w pozycji pionowej. Następnie gawiedź pastwiła się nad nią, np. wydłubując jej oczy.

Wbijanie na pal


Wbijanie na pal pojawia się w historii ludzkości już w XVIII wieku p.n.e. Narzędzie kary uwzględnia kodeks Hammurabiego. Naturalnie wbijanie na pal występowało także, jako egzekucja w antycznym Rzymie. Warto nadmienia, że stosowane słowo „ukrzyżowanie” mogło odnosić się także do wbijania na pal. W związku z tym, jeśli natkniemy się na słowo w źródłach rzymskich, bez przedstawionego kontekstu, można domniemywać także wbicie na pal.

Narzędziem kary był przygotowany wcześniej pal – zaostrzony z jednej strony drewniany słup. Nogi leżącego na ziemi skazańca kat wiązał sznurami lub powrozami do pary koni lub wołów, a pal kładł miedzy nogami skazanego. Gdy zwierzęta ruszały naprzód, ciągnęły za sobą skazańca. Pal wbijał się w odbyt lub krocze człowieka i pogrążał się dalej, ale nie dopuszczano do tego, by przebił go całkowicie. Następnie kat odwiązywał zwierzęta, a słup z nabitym człowiekiem stawiano pionowo. Pod wpływem ciężaru ciała pal pogrążał się coraz głębiej, przebijając powoli wnętrzności. Skazaniec konał przez długi czas, zależnie od wytrzymałości organizmu i stopnia uszkodzenia organów wewnętrznych; trwać to mogło nawet 3 dni. Krzywo wbity pal znacznie przedłużał cierpienia skazańca. Czasami, dla zaostrzenia kary, skazańca po nabiciu na pal smarowano łatwopalną substancją i podpalano.

Piłowanie


Ta forma egzekucji nie była powszechnie stosowana w czasie Imperium Rzymskim Swoją „popularność” zdobyła jednak za panowania cesarza Kaliguli, który skazał na piłowanie swoich przeciwników politycznych oraz członków własnej rodziny. Ciała skazanych zostały przecięte piłą mechaniczną w poprzek tułowia, a nie w dół korpusu jak to zwykle czyniono. Kaligula obserwował egzekucje z boku, zajadając się pysznościami. Twierdził, że tortury pobudzają mu apetyt.

W 365 roku n.e. Prokopiusz obwołał się cesarzem i wystąpił przeciwko prawowitemu władcy Walensowi. Uzurpator został pokonany, a w wyniku zdrady Agiloniusza i Gomoariusza, trafił na domiar złego do niewoli. W 366 roku n.e. Prokopiusz został przywiązany do dwóch, ściągniętych do ziemi, drzew. Kiedy przecięto liny przytrzymujące drzewa Prokopiusz został rozdarty na dwie części. Agiloniusz i Gomoariusz z kolei, na rozkaz Walensa, zostali pocięci na kawałki.

Zgniatanie


Wizualizacja zgniecenia głowy skazanego przez słonia.

Rzymianie za sprawą innych nacji (np. Kartagina) z obrębu Morza Śródziemnego w pewnym momencie stosować zaczęli w celach wojskowych słonie. Niekiedy w celu egzekucji skazanego kładziono na ziemi, a zwierzęciu kazano stanąć na głowie/ciele ofiary. Pisarz Waleriusz Maksymus (I wiek n.e.) wspomina, że Lucjusz Emiliusz Paulus Macedoński po pokonaniu w 168 roku p.n.e. króla macedońskiego, Perseusza kazał użyć słoni do zmiażdżenia ciał trzech dezerterów. Innym rozwiązaniem było kładzenie ciężkiego kamienia na klatce ofiary, co powodowało duszenie i śmierć.

Na koniec warto wspomnieć o innej formie egzekucji. Skazańca ubierano w specjalną tunikę tzw. tunica molesta, która była pokryta substancją łatwopalną np. naftą. Następnie nieszczęśnika podpalano na arenie ku uciesze widzów.

Źródła wykorzystane

  • Kyle Donald G., Spectacles of Death in Ancient Rome, 1998
  • Matthews Rupert, Rzym mroczny, ponury, krwawy, Warszawa 2007
  • McKeown J. C., A Cabinet of Roman Curiosities: Strange Tales and Surprising Facts from the World's Greatest Empire, 2010

IMPERIUM ROMANUM potrzebuje Twojego finansowego wsparcia!

Aby portal mógł istnieć i się dalej rozwijać potrzebne jest finansowe wsparcie. Nawet najmniejsze kwoty pozwolą mi opłacić dalsze poprawki, ulepszenia na stronie oraz serwer. Wierzę w to, że będę mógł liczyć na szersze wsparcie, które pozwoli mi jeszcze bardziej poświęcić się mojej pracy i pasji, maksymalnie usprawniać stronę oraz ukazywać świat antycznych Rzymian w interesującej formie.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Co nowego w świecie antycznych Rzymian?

Praktycznie co chwilę pojawiają się nowe informacje o nowych odkryciach i ciekawostkach o antycznym Rzymie. Jeśli chcesz być na bieżąco z nowościami zapisz się do newslettera.

Zapisz się do newslettera!

Portal IMPERIUM ROMANUM istnieje od 2004 roku i przez ten czas udało mi się zgromadzić mnóstwo materiałów na temat starożytnego Rzymu. Stronę wielokrotnie przerabiałem graficznie, aby maksymalnie dopasować nawigację do potrzeb internautów. Myślę, że udało mi się to w końcu osiągnąć. Od samych początków, na stronie głównej, znajdowała się moja własna myśl – według mnie znakomita: Na chwałę Cezara i Ludu Rzymskiego pójdź drogą zwycięstwa, drogą wielkiego Imperium! I to nią się kieruję przy tworzeniu strony.

kontakt@imperiumromanum.edu.pl | RSS | #imperiumromanum