Ta strona nie może być wyświetlana w ramkach

Przejdź do strony

Bitwa w wąwozie Aoi Stena

(198 p.n.e.)


Starcie rzymsko-macedońskie

Po pokonaniu Kartaginy Rzymianie od razu zwrócili oczy na hellenistyczny Wschód. Bezpośrednią przyczyną interwencji za Adriatykiem był apel do senatu ze strony Rodos i Pergamonu, obawiających się działań Filipa V Macedońskiego.

Posłowie tych polis przybyli jesienią 201 p.n.e. nad Tyber, prosząc o pomoc. Patres nie mogli nie udzielić pomocy sprzymierzeńcom, do których oba państwa się zaliczały. Wysłali więc do Hellady komisję trzech mężów, którzy mieli zorientować się w sytuacji i pozyskać wśród Greków sojuszników przeciw Macedonii. Legaci odbyli rozmowy z politykami etolskimi, athamańskimi, achajskimi oraz przedstawicielami Epiru i Aten. Nowy konsul Sulpicjusz Galba wysunął w 200 p.n.e. na komicjach centurialnych wniosek o wypowiedzenie wojny Filipowi. W pierwszym głosowaniu został on zdecydowanie odrzucony, gdyż społeczeństwo rzymskie było zmęczone ciągłym prowadzeniem wojen. Poza tym część senatorów odnosiła się do inicjatywy Galby z niechęcią.

Konsul nie złożył jednak broni. Naciskano na ponowne głosowanie, które w końcu przeprowadzono. Przed nim Galba przekonywał, że Macedończycy chcą przeprawić się do Italii i stanowią większe zagrożenie niż Pyrrus. Władca Epiru zaatakował bowiem kwitnącą Italię i podszedł pod sam Rzym ze znacznie mniejszymi siłami, niż Filip, który teraz może dokonać inwazji na zniszczoną wojną z Hannibalem ziemię rzymską. Co więcej, zwracał uwagę na konieczność pomocy sojusznikom w Grecji. Komicje, przekonane tymi argumentami, zagłosowały tym razem za wojną.

Przygotowania do wojny


Filip V

Legaci rzymscy przybyli do Aten, gdy pod murami miasta trwały działania wojenne. Filip zaatakował Attykę, której na odsiecz przyszła połączona flota rodyjsko-pergameńska. W kwietniu lub maju 200 p.n.e. Ateńczycy za namową Rzymian oficjalnie wypowiedzieli wojnę Macedonii. Widząc macedońskich wojów pustoszących ich krainę, obywatele Aten wysłali poselstwo do Rzymu z prośba o pomoc. Jego przybycie do Italii zbiega się czasowo z uchwaleniem przez Rzym wojny z Filipem. Senat nakazał werbunek 2 legionów i oddziałów italskich sprzymierzeńców – łącznie ok. 20 000 ludzi. Wysłano też ultimatum Filipowi: Antygonida miał zaprzestać wyciągania rąk po ziemie Ptolemeusza, miał zadośćuczynić Pergamonowi i Rodos oraz zaprzestać wojen z Grekami. Dla Filipa było to nie do zaakceptowania, bo równało się podporządkowaniu Rzymowi polityki Macedonii.

Posłowie rzymscy udaremnili sojusz Rodos z Filipem oraz wywiedli w pole Seleukidów i Ptolemeuszów. Król macedoński mógł przeciwstawić Republice 40-45 000 żołnierzy. Z tego silny kontyngent miał pełnić służbę garnizonową w podległych władcy miastach. Wielu wojów wysłano jako zabezpieczenie północnych granic Macedonii. W sumie armia polowa Filipa mogła liczyć najwyżej 20 000 – 25 000 ludzi, co było odpowiednikiem rzymskiej armii konsularnej. Macedoński basileus przyjął taktykę unikania walnych bitew. Jego ludzie mieli przecinać linie zaopatrzeniowe Rzymian, atakować z zaskoczenia małe oddziały wroga oraz korzystając z górzystego terenu blokować jego marsze.

Kampania na Bałkanach


Pierwsze miesiące wojny upłynęły pod znakiem zwycięstw Rzymian. Konsul Galba z armią w sile 2 legionów, oddziałów sprzymierzeńców oraz 50 okrętów wylądował w Apollonii. Jego legat Apustiusz ruszył w kierunku północno-zachodniej części Macedonii, zdobywając kilka miejscowości w Dassaretydzie oraz Antipatreję, Kodrion i Knidos. Pod Knidos na rozciągniętą kolumnę obładowanych łupami Rzymian natarł wódz macedoński Atenagoras, ale po nadejściu ciężkozbrojnej piechoty legionowej musiał się wycofać. Sukcesy Apustiusza spowodowały gotowość Ilirów, Dardanów i Athamanów do militarnego wsparcia armii rzymskiej. Tymczasem po zakończonych niepowodzeniem walkach pod murami Aten Filip ruszył na Peloponez, by przeciągnąć Achajów na swoją stronę. Jednakże ci zajęci wojną z Nabisem, nie byli zainteresowani konfliktem z Rzymem. Król powrócił więc pod Ateny, ale po nieudanych próbach zdobycia miasta wrócił do ojczyzny. Wodzowie obu armii rozpoczęli przygotowania do kampanii 199 p.n.e. Filip zabezpieczył przełęcze z Pelagonii do Lynkestis na północy, obsadzając je znacznymi siłami w obawie przed inwazją swych śmiertelnych wrogów Dardanów. Galba planował atak na Macedonię z kilku stron. Sam z legionami miał forsować od zachodu Bałkany, od północnego zachodu i północy mieli atakować Ilirowie i Dardanowie, od strony Tesalii atak na Macedonię przeprowadziliby Etolowie. Połączona flota rzymsko-rodyjsko-pergameńska miała pustoszyć wybrzeża Macedonii. Jednak Etolowie pozostawali w sojuszu z Filipem i nie ufali Rzymianom, nie do końca wierząc w ich zwycięstwo. Dlatego wiosną 199 p.n.e. na zjeździe w Naupaktos nie podjęli ostatecznej decyzji o przystąpieniu do sojuszu z Rzymianami. Rozczarowany konsul nie zrezygnował jednak z planów inwazji. Dysponował 20 000 piechoty legionowej, około 2 000 jazdy wspieranymi przez Ilirów i kilka/kilkanaście słoni. Jego przeciwnik zgromadził 20 000 piechurów, w większości falangitów, a także Ilirów i Kreteńczyków oraz 2 000 kawalerii. Galba ruszył przez Gramsh, Kodrion i Dassaretydę. Zamierzał przedostać się przez góry na równiny Dolnej Macedonii, gdzie chciał połączyć się z Dardanami i Ilirami. Gdyby plan ten się powiódł, królestwo Filipa czekałaby zguba. Filip musiał więc powstrzymać Rzymian w górach, unikając walnej bitwy.

Armia rzymska dotarła do krainy Wielkich Jezior – Prespańskiego i Lichnitis. Filip po zdobyciu wiadomości o ruchach nieprzyjaciela ruszył mu naprzeciw. Niedaleko jeziora Lichnitis doszło do starcia kawalerii rzymskiej i macedońskiej, w którym padło 35 Rzymian i 40 Macedończyków. Zgodnie z obraną strategią król Macedonii wysyłał lotne oddziały, by utrudniać zaopatrzenie ludziom Galby. Dowódca rzymski przeniósł więc obóz pod Ottobolos, gdzie legioniści rozproszyli się po okolicy, zbierając paszę i żywność. Macedończycy obstawili drogi do obozu rzymskiego, odcinając ich od reszty armii. Część Macedończyków- kawalerzyści i jeźdźcy wycinali rozproszonych Rzymian, a reszta armii Filipa zajęła drogi do obozu wroga, gotowa do odparcia ataku. Gdy na pomoc swoim nadeszli ludzie Galby, Filip stworzył prawdziwą linię bojową. Atakująca kawaleria rzymska została zdziesiątkowana pociskami Kreteńczyków i odepchnięta przez kawalerię Filipa. Dopiero nadejście piechoty legionowej zmieniło przebieg bitwy na korzyść Galby.

Według Liwiusza poległo 200 kawalerzystów macedońskich, a 100 trafiło do niewoli. Straty Rzymian musiały być znaczne. Galba odprowadził wojsko przez krainę Wielkich Jezior ku Pelagonii, gdzie poprawił swą sytuację zaopatrzeniową. Potem ruszył na wschód, chcąc przez przełęcze dotrzeć do doliny Monastyru. Rzymski pochód został opóźniony przez lekkozbrojnych Filipa, którzy z obu stron zaatakowali rozciągniętą kolumnę Rzymian. Antygonida zajął pozycję koło rzeki Erigon, a potem przeniósł się na przełęcz Lynkos, którą kazał umocnić wałami, rowami i kamiennymi murami. Do obrony tego przejścia król wyznaczył Kreteńczyków. Maszerujący wąską drogą między pasmami gór legioniści byli wystawieni na ostrzał, chroniły ich jednak wielkie tarcze. Pod gradem pocisków wroga cofnęli się, potem uformowali żółwia (testudo). Gdy ten pancerny walec pokonywał drogę przez przełęcz, inny oddział legionistów zmiótł posterunki Macedończyków ze wschodniego pasma wzgórz. Wojska Galby po odrzuceniu Filipa swobodnie sforsowały Lynkos i znalazły się w dolinie Ostrovo, tylko 3 dni marszu do stolicy królestwa Macedonii. Od upragnionego celu dzieliły Rzymian strome góry, a jedyne przejście przez nie było obstawione przez Filipa. Jednakże w tym momencie Galba zdecydował o odwrocie. Być może decyzja ta była podyktowana fatalnym stanem zaopatrzenia armii rzymskiej oraz zbyt późną porą roku, nieodpowiednią do działań wojennych. Legiony spustoszyły Eordaję oraz Orestis, zdobywając Keletron. Po dotarciu do Dassaretydy Rzymianie wzięli szturmem Pelion, po czym wrócili pod Apollonię.

Konsekwencją tej kampanii było przystąpienie do wojny Etolów, którzy na wieść o porażkach Macedończyków oraz inwazji Ilirów i Dardanów nie wahali się dłużej. Ich oddziały wkroczyły do Tesalii i razem z Athamanami ograbiły tę krainę. Inwazja etolska na Macedonię nie doszła do skutku jedynie ze względu na króla Athamanów, który namówił sojuszników do marszu na Gomfoj. Połączone wojska etolsko-athamańskie zostały jednak zaatakowane przez lotne oddziały Filipa. Jazda macedońska zaatakowała Etolów i pogoniła ich do obozu. Po nadejściu piechoty macedońskiej Etolowie schronili się w obozie Athamanów. Antygonida próbował go zdobyć, ale przeszkodziła mu w tym późna pora. Etolowie i Athamanowie wycofali się przez masywy Pindos. Na północy królestwa Macedończycy także osiągnęli sukces – Atenagoras wysłany na północ pokonał obciążonych łupami Dardanów.

Bitwa w wąwozie Aoi Stena 198 p.n.e.


Odwrót Galby nie oznaczał oczywiście wycofania legionów z Bałkanów, gdyż Rzymianie nie chcieli zrezygnować z zaangażowania na tych terenach. Pragnęli odgrywać rolę hegemona w świecie greckich polis. Dlatego Filip spędził zimę na szkoleniu swych podkomendnych z myślą o kontynuowaniu działań zbrojnych w najbliższej przyszłości. Ściągnął załogę z Lizymachei i próbował bezskutecznie pozyskać Achajów do wojny z Rzymem. Na wieść o buncie w armii rzymskiej przejął inicjatywę. Wysłał lekkozbrojnych i najemników pod wodza Atenagorasa przez Pindos do Parauai w Epirze. Ta grupa wojsk dokonała rozpoznania okolicy i obsadziła przełęcz Antigonei, dzięki czemu droga wiodąca do Epiru doliną Driny została zablokowana. Gdy nadeszła reszta wojsk Filipa złożona z falangi, cała armia zajęła pozycje w wąwozie Aoi Stena, wydrążonym przez rzekę Aoos, wpadającą do Driny. Zajmowała ona całe dno wąwozu między pasmami górskimi Meropos i Asnaos. Jedynie w skałach obok wydrążono wąską dróżkę. Atenagoras z lekkozbrojnymi zajął Asnaos, król zaś obsadził Meropos. Przełęcz obsadzona oddziałami wojska była nie do zdobycia. Król kazał umocnić ją palisadami, wieżami i rowami. Na wysokich klifach poustawiał wiele katapult oraz innych starożytnych „haubic”, celem ostrzału legionistów przedzierających się na dole wspomnianą wąską drogą. Falangitów ustawił na końcu drogi przez przełęcz, którą miała maszerować rzymska kolumna. Sam zajął najbardziej widoczną pozycję przed wałem. Zajmując Aoi Stena leżącą na trasie do Tesalii, Filip chciał osłaniać kraj Epirotów, swych nominalnych sojuszników.

Nowy dowódca rzymski, Publius Villius Tappulus chciał powtórzyć wyczyn Galby i ruszyć jego szlakiem na równiny Dolnej Macedonii, obierając Pelion jako bazę wypadową. Podobnie jak w przypadku Galby, jego marsz miał być koordynowany z atakiem Ilirów i Dardanów z północy oraz Athamanów i Etolów z południa. Manewr ten wystawiał jednak Rzymian na niebezpieczeństwo, bo ułatwiłby Antygonidzie przecięcie ich linii zaopatrzeniowych poprzez szybkie zajęcie Antigonei. Wódz rzymski, powiadomiony o miejscu pobytu armii Filipa, z Korkyry ruszył ku niemu przez ląd stały. W odległości 8 kilometrów od pozycji Macedończyków rozbił obóz. Stanął przed trudnym wyborem między wykańczającym marszem legionistów na stolicę szlakiem Galby, a trudnym atakiem na Aoi Stena. Nie było mu jednak dane podjąć już działań, bo właśnie upłynął termin jego konsulatu. Oto w maju 198 p.n.e. dowództwo nad legionami przejął Tytus Kwinkcjusz Flamininus, przyszły zwycięzca spod Kynoskefalaj. W przeszłości pełnił on funkcję propretora w greckim Tarencie, posiadał więc znajomość kultury i języka greckiego, rozumiał też mentalność Hellenów. Był więc doskonałym kandydatem do uporządkowania spraw polis Grecji. Przed przybyciem na Bałkany otrzymał pozwolenie na rekrutację 3000 piechurów rzymskich, 300 jazdy rzymskiej, 5000 piechurów latyńskich i 500 jazdy latyńskiej. Większość żołnierzy Flamininusa było weteranami kampanii hiszpańskich i afrykańskich Scypiona.

Tytus Kwinkcjusz Flaminius, dowódca wojsk rzymskich. Konsulem został w wyjątkowo wczesnym wieku, mając 30 lat. Swoją pozycję i renomę zdobył walcząc z Hannibalem.
Na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0.

Podobnie jak Villius, Kwinkcjusz stanął przed dylematem, czy przedzierać się przez góry do Macedonii wzorem Galby, czy atakować przełęcz. Zrezygnował z tej pierwszej opcji, decydując się na szturmowanie Aoi Stena. Przez ponad miesiąc obaj wodzowie stali z wojskiem naprzeciw siebie, wahając się przed wydaniem walnej bitwy. Tymczasem posłowie Epirotów, zainteresowanych pokojem na własnej ziemi, zaoferowali pośrednictwo w zawarciu pokoju przez obie strony. Filip spotkał się z Flamininusem w najwęższym miejscu Aoos na przeciwległych brzegach tej rzeki. Król gotowy był oddać tereny zdobyte w czasie wojny. W przypadku szkód wyrządzonych państwom greckim, zdał się na wyrok niezawisłego sądu. Odmówił jednak oddania terenów odziedziczonych po przodkach. Rzymianin był jednak nieprzejednany i brutalnie oskarżył Filipa o rozpoczęcie wojny. Zażądał, by król zrezygnował z Tesalii, choć ta kraina od 150 lat wchodziła w skład królestwa Antygonidów. Tak upokarzające warunki pokoju były więc dla Filipa nie do zaakceptowania. W atmosferze wzburzenia i niezgody negocjacje zakończyły się fiaskiem. Flamininus rozpoczął przygotowania do szturmu na przełęcz, który nastąpił nazajutrz.

Konsul początkowo wysłał do walki legiony, które zepchnęły harcowników Filipa z pola przed wylotem do przełęczy. Gdy jednak kolumna rzymska wkroczyła w wąski szlak na przełęczy, została wystawiona na ostrzał ustawionych na wielu skałach katapult i balist oraz łuczników i procarzy. Gdy dotarli do macedońskich pozycji ustawionych w poprzek w najwęższym odcinku przełęczy, natknęli się na włócznie falangitów. Noc zakończyła krwawe zmagania w wąwozie, które kosztowały życie wielu rzymskich piechurów. Flamininus uzyskał jednak cenne wsparcie od Charopsa, prorzymskiego naczelnika z Epiru, który ofiarował mu swą pomoc w zdobyciu przełęczy. Charops wysłał przewodnika, który znał górskie przejścia na tyły armii Filipa. Okrężnymi drogami w górach konsul wysłał 4000 doborowych legionistów i 300 jazdy, celem obejścia pozycji macedońskich i ataku od tyłu. Wydzielony oddział maszerował w nocy, za dnia odpoczywając. Jednocześnie konsul przez dwa dni wysyłał swych velites do boju.

Trzeciego dnia podzielił wojsko na 3 części. Oddziały skrzydłowe złożone z lekkozbrojnych próbowały zdobyć wierzchołki wzgórz, w centrum przez przełęcz przedzierała się piechota legionowa. Ataki na wzgórza nie powiodły się, tak samo w środku szyku legioniści stłoczeni w wąskim przejściu ponosili duże straty, dziesiątkowani przez artylerię wroga ulokowaną na obu wzgórzach i falangę. Coraz więcej legionistów ginęło. Nagle walczący w wąwozie w wielkim ścisku Rzymianie ujrzeli na wierzchołku za pozycjami wroga unoszący się dym. Był to znak dla nich od oddziału prowadzonego przez pasterza, że jego żołnierze znaleźli się na tyłach wojsk Filipa. Oddział prowadzony przez człowieka Charopsa zszedł do kotliny Luftinje, gdzie pozostawił jazdę, wspiął się po Meropos i grzbietem górskim dostał się na tyły i powyżej prawego skrzydła armii macedońskiej. Widząc to, legioniści w przełęczy odpowiedzieli towarzyszom krzykiem i obie grupy uderzyły na Filipa z dwóch stron. Antygonida uznał, że tego dnia nie dopisało mu szczęście, rozpoczął więc odwrót przez wzgórza Asnaos. Dzielni falangici osłaniali resztę armii, dzięki czemu straty armii macedońskiej były niewielkie. Rzymianie nie wzięli do niewoli żadnego żołnierza Antygonidy, jedynie służbę obozów Makedonów, które zostały gruntownie rozgrabione. Straty zwycięzców musiały być dotkliwe za sprawa zaciętych walk w wąwozie i ostrzału artylerii Filipa.

Podsumowanie


Aoi Stena jest kolejnym starciem charakterystycznym dla wojen na hellenistycznym Wschodzie. W bitwie Filip umiał wykorzystać walory różnych rodzajów wojsk i zastosował taktykę połączonych broni (falanga wspierana przez artylerię i łuczników). Starcie łudząco przypomina późniejszą o kilka lat batalię Antiocha w wąwozie termopilskim. Podobnie, jak jego syryjski odpowiednik, Antygonida dysponował podobnymi formacjami armii i w podobny sposób korzystał z udogodnień terenowych. Obaj władcy zostali pokonani przez atak Rzymian od tyłu, gdyż zbytnio zlekceważyli zagrożenie od tej strony.

Jednak w szerszej perspektywie nawet klęska Rzymian pod Aoi Stena i później pod Termopilami nie mogły już odwrócić biegu historii. Republika miała wystarczająco dużo rezerw ludzkich, by pobić nie tylko Macedonię i królestwo Seleukidów, ale również zawładnąć całym basenem Morza Śródziemnego. Macedonia, podobnie jak inne monarchie hellenistyczne, nie posiadała zbyt dużych rezerw, którymi można było zastąpić poległych w kolejnych bojach żołnierzy.

Autor: Marcin Bąk

Źródła wykorzystane

  • K. Kęciek, Wojny macedońskie, Wyd. ATTYKA. Warszawa 2012
  • K. Kęciek, Termopile. Klęska Wielkiego Króla, Mówią Wieki, 5/2002

IMPERIUM ROMANUM potrzebuje Twojego wsparcia!

Aby portal mógł istnieć i się dalej rozwijać potrzebne jest finansowe wsparcie. Nawet najmniejsze kwoty pozwolą mi opłacić dalsze poprawki, ulepszenia na stronie oraz serwer. Wierzę w to, że będę mógł liczyć na szersze wsparcie, które pozwoli mi jeszcze bardziej poświęcić się mojej pracy i pasji, maksymalnie usprawniać stronę oraz ukazywać świat antycznych Rzymian w interesującej formie.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Co nowego w świecie antycznych Rzymian?

Jeżeli chcesz być na bieżąco z nowościami na portalu oraz odkryciami ze świata antycznego Rzymu, zapisz się do newslettera.

Zapisz się do newslettera!