Bitwa u Wysp Egadzkich

(241 p.n.e.)


Okręt rzymski

I wojna punicka była starciem dwóch potęg basenu Morza Śródziemnego – Kartaginy posiadającej doskonałą flotę i Rzymu będącego mistrzem w zmaganiach na lądzie. Była również ważnym momentem w dziejach wojskowości rzymskiej. Oto po raz pierwszy Rzymianie zdobyli się na budowę i wyekwipowanie własnej floty wojennej. Po spektakularnych zwycięstwach pod Mylae i Eknomos senatorowie zdali sobie sprawę z walorów swoich sił zbrojnych i zaatakowali wroga na jego własnej ziemi. Jednakże klęski ponoszone przez Rzym na morzu oraz katastrofy morskie wykrwawiły Synów Wilczycy, powodując impas na wodach Morza Śródziemnego. Kartagińczycy również odczuwali wyczerpanie przeciągającym się konfliktem. Prawdziwe rozstrzygnięcie nastąpiło dopiero w 241 p.n.e.

Klęska floty rzymskiej pod Drepaną w 249 p.n.e. oraz katastrofy morskie w 255 i 254 p.n.e., doprowadziły do uszczuplenia zasobów ludzkich Republiki. Zgodnie z cenzusem sporządzonym przez władze rzymskie, w porównaniu z początkowym okresem działań wojennych liczba obywateli uprawnionych do służby w legionach w latach 247-246 była mniejsza o 50.000. Dane te nie uwzględniają jednak sprzymierzeńców Rzymu, stanowiących obsługę floty rzymskiej. Wraz ze stratami osobowymi senat borykał się również z brakiem środków uszczuplanych przez uciążliwy konflikt na morzu i lądzie. Wobec klęsk floty rzymskiej Kwiryci na kilka lat zaprzestali działań na morzu. Decyzja ta była motywowana również przez przekonanie o skuteczniejszej metodzie prowadzenia walk, polegającej na wojnie lądowej.

Jednakże działania zbrojne na lądzie nie przyniosły Rzymianom pożądanych sukcesów z powodu odważnej postawy dowódcy Kartagińczyków na Sycylii, Hamilkara Barkasa. Wśród elit Rzymu zapanowało więc przekonanie, że lepszym rozwiązaniem byłoby zadanie strat wrogowi na wodach Morza Śródziemnego. Wobec braku środków publicznych inicjatywa wyszła ze strony zamożnych obywateli, którzy zaoferowali wyasygnowanie funduszy na budowę statków wojennych. Hojni darczyńcy postanowili w małych grupach wystawić po jednym pięciorzędowcu. W ten sposób udało się wybudować 200 takich okrętów, skonstruowanych w oparciu o model statku Hannibala Rodyjczyka, zdobytego przez Rzymian. Na czele floty postawiono konsula Gajusza Lutacjusza Katullusa oraz pretora Kwintusa Waleriusza Falto. Nowy dowódca rozpoczął od próby zdobycia Drepany i blokady Lilybaeum od strony morza, celem odcięcia sił kartagińskich na Sycylii od dostaw. Chciał w ten sposób sprowokować wroga do bitwy morskiej. Załogi okrętów rzymskich poddano gruntownemu szkoleniu, a konsul postarał się o ich dobrą kondycję fizyczną i prawidłową dietę. W zestawieniu z wcześniejszym okresem walk, flota rzymska w 241 p.n.e. składała się już z doświadczonych i zdolnych załóg, a statki były projektowane w sposób znacznie bardziej profesjonalny. Sytuacja floty punickiej wyglądała zupełnie inaczej. Przez ostatnie lata Kartagina nie wykorzystała zwycięstwa pod Drepaną i osłabienia Rzymian po katastrofach morskich. Załogi punickie po raz pierwszy w historii były gorzej wyszkolone niż obsługa okrętów rzymskich, a wiele z nich mogło nie posiadać pełnego stanu osobowego.

Bitwa


Bitwa morska w starożytności

Okazja do zniszczenia floty kartagińskiej nadarzyła się w 241 roku p. n. e, gdy eskadra punicka, obciążona dostawami zboża, ruszyła w kierunku brzegów Sycylii, celem zaopatrzenia armii na wyspie, odciętej przez flotę Katullusa. Flota kartagińska miała zabrać część najemników z armii lądowej, którzy przydaliby się do walki na statkach. Punijczycy opłynęli Wyspy Egadzkie na zachód od Sycylii i zatrzymali się w oczekiwaniu na pomyślny wiatr, dzięki któremu mogliby niepostrzeżenie ruszyć na spotkanie swoich sił na Sycylii. Jednakże dowódca rzymski przejrzał ich plany, umocnił swe załogi doborowymi żołnierzami z armii lądowej i pożeglował na spotkanie przeciwnika.

Następny dzień, 10 marca 241 roku, miał stać się sławny w historii starożytnej. Wiatr wiał z zachodu w kierunku Rzymian, co było korzystne dla floty kartagińskiej. Co więcej, wzburzone morze utrudniało możliwość manewru flocie konsula. Katullus stanął więc przed dylematem – albo pożegluje w kierunku wroga i wda się w walkę, albo poczeka na korzystniejsze warunki atmosferyczne i doprowadzi do połączenia floty wroga z siłami lądowymi z Sycylii. Wybór drugiej opcji wiązał się jednak ze wzmocnieniem eskadr punickich doskonałymi oddziałami Hamilkara Barkasa i wyładowaniem zapasów z ich statków, które stałyby się tym samym lżejsze i zwinniejsze. Katullus zdecydował więc, że lepiej będzie walczyć z flotą wroga, zanim ta połączy się z armią lądową. Trudne warunki żeglugi mogły być jednak zrekompensowane przez doświadczenie i umiejętności rzymskich wioślarzy. Konsul ustawił jednostki w jedną linię bojową i zwarł się z wrogiem. Bitwa od początku nie pozostawiała wątpliwości co do jej rezultatu. Słabo wyszkolone kartagińskie załogi nie mogły dorównać doskonałym marynarzom rzymskim, wspartym przez legionistów tworzących starożytną „piechotę morską”. Także żołnierze kartagińscy, stanowiący załogę okrętów, byli świeżo zwerbowanymi rekrutami. Na domiar złego, okręty punickie, obciążone dostawami zboża, utraciły tak charakterystyczną dla siebie szybkość manewru. Już na samym początku Kartagińczycy ponieśli duże straty w wielu punktach bitwy. Bez wątpienia ich admirał już na samym początku powinien wykorzystać korzystny wiatr i z całą siłą zaatakować nieprzyjaciela, co mogłoby przynieść mu zwycięstwo. Nie było to jednak możliwe z powodu obciążenia jego eskadry ładunkiem dostaw.

Według Polibiusza, klęska floty Kartaginy wynikała też z samego nastawienia Punijczyków, niedoceniających możliwości nieprzyjaciela na morzu i przekonanych o niezawodności swych sił morskich. Według tegoż historyka, straty Kartaginy wyniosły 50 zatopionych statków i 70 zdobytych przez Rzymian. Według innego źródła autorstwa Diodora Sycylijskiego liczba zatopionych okrętów punickich wynosiła 117, rzymskich – 30 oraz 50 uszkodzonych statków konsula. Obaj historycy podają stosunkowo małą liczbę jeńców punickich, co mogło wynikać z utonięcia wielu Kartagińczyków we wzburzonym morzu oraz z niskiego stanu osobowego załóg ich okrętów.

Znaczenie bitwy


Wyspy Egadzkie

Klęska Kartaginy ostatecznie przypieczętowała los jej armii na Sycylii, która została ostatecznie odcięta od dostaw z morza i zmuszona do zaniechania walki. Hamilkar Barkas, dowodzący oddziałami na wyspie, nie widząc perspektyw dalszego prowadzenia wojny, zwrócił się do konsula Katullusa o zaprzestanie działań wojennych. Bitwa oznaczała też koniec ponad 20-letniego okresu walk. Strona rzymska zgodziła się na propozycję wodza punickiego i zaproponowała warunki traktatu pokojowego, zaostrzone potem przez senat. Kartagińczycy mieli ewakuować armię z Sycylii, zapłacić ogromną kontrybucję w srebrze rozłożoną na lata, oddać jeńców rzymskich bez okupu oraz dezerterów, zlikwidować swoją flotę oraz zrzec się wysp między Sycylią i Afryką. Jednakże te twarde warunki, podyktowane przez Rzym, stały się zarzewiem nowej wojny, zwanej II wojną punicką.

Autor: Marcin Bąk

Źródła wykorzystane

  • Goldsworthy Adrian, The Fall of Carthage. The Punic Wars 265-146 BC, London 2006
  • Nowaczyk Bernard, Kartagina 149-146 p.n.e., Warszawa 2008
  • Polibiusz, Dzieje, 1.59-1.62

Zostań Patronem IMPERIUM ROMANUM!

Jeżeli masz chęć wsparcia największego polskiego portalu o antycznym Rzymie w jego dalszym rozwoju, zachęcam do objęcia IMPERIUM ROMANUM patronatem. Wierzę w to, że będę mógł liczyć na szersze wsparcie, które pozwoli mi jeszcze bardziej poświęcić się mojej pracy i pasji, maksymalnie usprawniać stronę oraz ukazywać świat antycznych Rzymian w interesującej formie.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Co nowego w świecie antycznych Rzymian?

Praktycznie co chwilę pojawiają się nowe informacje o nowych odkryciach i ciekawostkach o antycznym Rzymie. Jeśli chcesz być na bieżąco z nowościami zapisz się do newslettera.

Zapisz się do newslettera!