Bitwa pod Aspis

(255 p.n.e.)


Bitwa pod Aspis

Pierwsza wojna punicka była przełomem w historii republikańskiego Rzymu. Po raz pierwszy Synowie Wilczycy przenieśli teatr działań wojennych poza granicę Italii – na Sycylię i na wody Morza Śródziemnego. Korzystając z doświadczeń swoich przeciwników zbudowali potężną flotę i pokonali w 260 p.n.e. pod Mylae siły morskie Kartaginy. Jednakże silny opór Punijczyków na zachodnich wybrzeżach Sycylii nie pozwolił im na pomyślne zakończenie przeciągającego się konfliktu. Senat postanowił więc zadać przeciwnikowi cios w samo serce poprzez uderzenie na wybrzeże afrykańskie.

Hastati

W wyprawie miało wziąć 330 okrętów, z których większość stanowiły pięciorzędowce. Na czele tych sił stanęli konsulowie L. Manliusz Wulson i M. Atiliusz Regulus. Kartagińczycy, widząc ogromne zagrożenie dla swojej ojczyzny, wystawili 350 okrętów i z tą flotą zagrodzili drogę Rzymianom koło przylądka Eknomos. Starcie przyniosło zwycięstwo stronie rzymskiej, dysponującej większą liczbą piechoty na pokładach.

Zwycięzcy konsulowie wylądowali ze swą armią na przylądku Bon koło miasta Aspis. Po wyciągnięciu statków na brzeg i otoczeniu ich wałem oraz palisadą zajęli miasto. Z prośbą o dalsze instrukcje rzymscy dowódcy zwrócili się do senatu, który nakazał podział armii na dwie części. Zgodnie z tymi wytycznymi jeden z wodzów miał z większością floty powrócić do Rzymu, podczas gdy drugi konsul otrzymał rozkaz pozostania z siłami lądowymi w Afryce. Wulson odpłynął z flotą w kierunku Italii, Regulus zaś pozostał na miejscu z 40 okrętami, 15.000 piechurami i 500 jeźdźcami. Regulus miał utrzymać pozycje pod Aspis, aż do przybycia potężnej armii i floty z Italii, które miały zablokować Kartaginę jednocześnie od strony morza i lądu. Rzymski plan zakładał uzyskanie przewagi na terenie kartagińskiej Afryki, co skłoniłoby elity Kart Hadeszt do zawarcia pokoju. Konsul Regulus rozesłał lotne kolumny, które pustoszyły urodzajne grunty, niszczyły farmy bogatych Punijczyków, uprowadzały jeńców i bydło.

W końcu Rzymianie oblegli miasto Adys. Kartagińczycy, nie chcąc dopuścić do zniszczenia swoich terenów, pośpieszyli miastu na odsiecz. Zgrupowanie kartagińskie wysłane na pomoc oblężonym składało się z najemnych Celtów i Iberów, licznej kawalerii numidyjskiej i wielu słoni bojowych, nazywanych „czołgami świata antycznego”. Kartagińczycy zajęli wzgórze górujące nad pozycjami rzymskimi i obserwowali przeciwnika. Nie chcieli go atakować, ale woleli poczekać na dogodny moment. Pierwsi zaatakowali Rzymianie, którzy z dwóch stron przypuścili atak na umocniony obóz punicki na wzgórzu. Możliwe, że legioniści wymaszerowali w nocy i o świcie zaatakowali nieprzygotowanych Punijczyków. W obozie wybuchło zamieszanie, jedynie część wojsk punickich złożona z najemników stawiła zacięty opór. Jednakże w pogoni za napastnikami ci zapędzili się zbyt daleko i zostali zaatakowani z tyłu przez Rzymian. Większość sił kartagińskich uciekła w panice ze wzgórza, jednakże „pancerna pięść” sił punickich – kawaleria i słonie, poniosły znikome straty.

Oddziały rzymskie po tych sukcesach opanowały Tunis, który stał się dla nich bazą wypadową do ataku na tereny pod Adys. Tymczasem w szeregach punickich szerzyła się demoralizacja z powodu ponoszonych klęsk, dodatkowo podsycana przez konflikty z królestwami numidyjskimi. W samej Kartaginie uciekinierzy z miast atakowanych przez Numidów i Rzymian siali panikę i powodowali wyczerpywanie się zapasów żywności. Możliwe, że rzymski konsul, znając nastroje panujące po przeciwnej stronie, wyszedł wtedy z inicjatywą rozmów pokojowych, choć większość źródeł twierdzi, że chciała tego strona przeciwna.

Kasjusz Dion podaje warunki strony rzymskiej, która zażądała oddania przez Punijczyków Sycylii i Sardynii, wypuszczenia rzymskich jeńców bez okupu, uiszczania corocznej daniny Rzymowi oraz zapłacenia odszkodowania. Dodatkowo Kartagina miałaby oddać Rzymowi swą flotę z wyjątkiem jednego statku i zaprzestać prowadzenia wojen oraz zawierania pokoju bez zgody senatu. Spełnienie tych warunków oznaczałoby przyznanie się władz kartagińskich do całkowitej klęski w wojnie. Wobec braku ustępstw ze strony Rzymian, rozmowy pokojowe zakończyły się fiaskiem. W tej trudnej sytuacji władze Kartaginy przystąpiły do reorganizacji armii, uzupełniając ją najemnikami z Grecji. Wśród nich znajdował się Spartanin Ksantippos, doświadczony i zdolny dowódca najemników. Popularność Ksantipposa w sztabie punickim wynikała z pewnością z jego pochodzenia, choć Sparta była już wtedy niewiele znaczącą krainą w Helladzie. Spartanin krytycznie ocenił dotychczasową strategię swoich kartagińskich kolegów, optując za optymalnym wykorzystaniem przewagi armii punickiej w kawalerii i słoniach. Jak sam twierdził, właśnie z powodu też przewagi marsze i postoje Punijczyków powinny odbywać się na płaskim terenie. Niewątpliwą zasługą Spartanina mianowanego doradcą w sztabie było wyszkolenie armii kartagińskiej.

Bitwa pod Aspis


Wojska Kartaginy

W maju 255 p.n.e. armia Kartaginy licząca 12.000 piechoty, 4000 jazdy i 100 słoni wyruszyła na spotkanie wroga. W jej szeregach znajdowali się greccy najemnicy, Celtowie, Iberowie oraz obywatele kartagińscy tworzący ciężką piechotę. Kawalerię tworzyli Numidowie i ciężka jazda punicka. Chytry plan Ksantipposa okazał się świetnym sposobem na armię Regulusa. Gdy Rzymianie zauważyli, że Kartagińczycy maszerują przez równiny i na płaskim terenie rozbijają obozy, postanowili wysłać przeciw nim swą armię. Wodzowie puniccy wobec nadchodzącej walki postanowili przekazać Ksantipposowi faktyczne dowództwo nad armią. W Kartaginie panował zwyczaj, że pokonany wódz był karany śmiercią, dlatego lepiej było złożyć na Spartanina całą odpowiedzialność za ewentualną klęskę.

Ksantippos ustawił armię punicką w dwóch liniach. Pierwszą tworzył korpus 100 słoni zajmujący prawie cały front zgrupowania. Z tyłu, w oddaleniu stanęły oddziały falangi. Na jej prawym skrzydle znajdowali się najemnicy Kartaginy, którzy byli odsłonięci, gdyż front piechurów był dłuższy niż poprzedzająca go linia słoni. Konnica zajęła pozycję na flankach, a wraz z nią lekkozbrojni żołnierze piechoty.

Konsul Regulus zdawał sobie sprawę z niszczącej siły słoni, dlatego uszykował ciężką piechotę legionową w głębszych szeregach niż zwykle. Nie wiadomo właściwie, jak wyglądał szyk legionów w tej bitwie. Możliwe, że konsul zmniejszył luki między manipułami, ustawionymi teraz nie w trzech, a w sześciu liniach. Regulus mógł też ustawić jeden legion w rezerwie z tyłu. Za najbardziej prawdopodobną tezę uznaje się ustawienie manipułów w tradycyjnym potrójnym szyku, ze zwiększeniem liczby ich szeregów oraz pozostawieniem luk między nimi. Nie ulega wątpliwości, że Rzymianie zrezygnowali z ustawienia manipułów w szachownicę na rzecz bardziej ściśniętego „zbiorowiska” legionistów. Na obu flankach armii konsularnej stanęła nieliczna jazda, a na lewym skrzydle oddziały pomocnicze (auxilia). Dla osłabienia ataku słoni przed frontem ustawiono lekkozbrojnych (velites), którzy mieli za pomocą oszczepów unieszkodliwić szarżujące zwierzęta.

Na rozkaz Ksantipposa do boju ruszył korpus 100 słoni, prowadzonych przez kornaków. Wtedy velites wyrzucili swoje oszczepy, które nie wyrządziły atakującym większych szkód. Żołnierze lekkiej piechoty, skąpo uzbrojeni i zaopatrzeni jedynie w małe okrągłe tarcze, nie mieli szans w starciu z kolosami wroga i wycofali się poprzez luki między manipułami ciężkozbrojnych piechurów. Legioniści, widząc nadchodzącą chmarę słoni, chcieli je odstraszyć, kierując gromkie okrzyki w ich stronę i uderzając bronią o tarcze. Gdy doszło do starcia obu armii, przez jakiś czas wydawało się, że solidny gruby mur legionistów oprze się słoniom. Rozstrzygnięcie nastąpiło na skrzydłach, gdzie wielokrotnie silniejsza konnica kartagińska łatwo rozgromiła znikome siły rzymskiej jazdy. Zwycięzcy jeźdźcy uderzyli następnie na flanki i tyły stłoczonej rzymskiej piechoty. Legioniści znajdujący się na skraju szyku musieli się obrócić, by stawić czoło kawalerii wroga atakującej z boku i z tyłu. Atakowani oszczepami jeźdźców i tratowani przez słonie rzymscy piechurzy masowo ginęli. Jedynie niektórym manipułom i pojedynczym żołnierzom udało się przedrzeć przez blokadę słoni. Pozbawieni oszczepów łatwo ulegli drugiej linii Kartagińczyków, złożonej z oddziałów falangi.

Na lewym skrzydle rzymskim sprawy przybrały inny obrót. Żołnierze auxiliów pokonali stojące naprzeciw nich oddziały najemników i w pościgu za nimi dotarli aż pod obóz Punijczyków. Z pogromu uratowało się 500 żołnierzy z konsulem Regulusem, jednakże grupa ta została wkrótce otoczona przez Kartagińczyków. Jedynie 2000 wojowników z lewego skrzydła, którzy pokonali najemników kartagińskich, zdołało się wycofać do Aspis, skąd z innymi niedobitkami zostali ewakuowani przez flotę rzymską. Reszta armii uległa zagładzie. Straty Kartagińczyków Polibiusz szacuje na 800 zabitych.

Przebieg bitwy przywołuje analogie ze starciami II wojny punickiej. Tak samo jak w 216 roku p.n.e., pod Aspis Rzymianie przecenili siłę uderzeniową swej ciężkozbrojnej piechoty, która miała poprzez potężny atak złamać środek armii kartagińskiej i rozstrzygnąć o wyniku starcia. Jednakże ten plan nie mógł się powieść w 255 r. ze względu na silną barierę w postaci masy słoni bojowych przed frontem wroga. Podobnie jak pod Kannami, Rzymianie nie docenili walorów bojowych kawalerii wroga, co spowodowało otoczenie stłoczonych manipułów i ich rzeź. Dopiero Scypion Afrykański wyciągnął wnioski z błędów przeszłości, formując większe kontyngenty kawalerii.

Konsekwencje bitwy


Pogrom armii rzymskiej pod Aspis wstrząsnął senatorami, którzy do końca wojny nie odważyli się już na tak śmiałe działania w Afryce. Klęska spowodowała ostudzenie zapału Rzymian na Sycylii, którzy przez następne lata nie odważyli się na śmiałe akcje na lądzie w obawie przed wykorzystaniem słoni przez przeciwnika. Zwycięstwo pod Aspis podniosło morale w szeregach kartagińskich, bardzo osłabione poprzez klęski pod Myle, Eknomos i Adys. Umożliwiło Kartaginie osiągnięcie pewnej przewagi w działaniach na Sycylii i pozwoliło na pokonanie wrogich królestw numidyjskich. Ten oszałamiający sukces nie mógł jednak przynieść jej zwycięstwa w wojnie z Republiką. Władze kartagińskie dysponowały bowiem skromnymi zasobami ludzkimi i pod tym względem nie dorównały Rzymianom dysponującymi nieograniczonym potencjałem demograficznym.

Autor: Marcin Bąk

Źródła wykorzystane

  • Goldsworthy Adrian, The Fall of Carthage. The Punic Wars 265-146 BC., London 2006
  • Kęciek Krzysztof, Rzymianie u wrót, "Mówią Wieki", maj 2009

Zostań Patronem IMPERIUM ROMANUM!

Jeżeli masz chęć wsparcia największego polskiego portalu o antycznym Rzymie w jego dalszym rozwoju, zachęcam do objęcia IMPERIUM ROMANUM patronatem. Wierzę w to, że będę mógł liczyć na szersze wsparcie, które pozwoli mi jeszcze bardziej poświęcić się mojej pracy i pasji, maksymalnie usprawniać stronę oraz ukazywać świat antycznych Rzymian w interesującej formie.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Co nowego w świecie antycznych Rzymian?

Praktycznie co chwilę pojawiają się nowe informacje o nowych odkryciach i ciekawostkach o antycznym Rzymie. Jeśli chcesz być na bieżąco z nowościami zapisz się do newslettera.

Zapisz się do newslettera!