Rozbójnicy prawdziwi, polityczni, ich łowcy a geneza rozboju – latrocinium starożytnego Rzymu

Łacińska terminologia przez latro rozumie rozbójnika i bandytę, zaś rozboje i bandytyzm jako takie nazywano latrocinium. W części świata rzymskiego, gdzie powszechna była grecka koine, odpowiednimi terminami było lestes oraz lesteia. Terminy te kojarzą nam się plastycznie i obrazowo z widokiem kudłatego, często brudnego zbójcy, który zakłóca porządek prawny. Jak się jednak okazuje, latrones to nie tylko bandyci jako tacy, zaś latrocinium to pojęcie bardziej skomplikowane niż może się na początku wydawać. Przyjrzyjmy się temu wszystkiemu bliżej.

Zacząć należy od przykładu użycia wspomnianych słów w tekstach wybitnych Rzymian. Sam Cyceron posługuje się terminami latro, latrones, latrocinium nagminnie w tekstach filozoficznych i dziełach retorycznych, jednak w tych pierwszych rozumie przez nich zwyczajnych, typowych bandytów łupiących gościńce, zaś w drugich (skierowanych przeciw wrogom politycznym) nazywa tak często np. Werresa, Katylinę, Klodiusza czy Antoniusza. Termin latro był więc silnie negatywny i stosowany nawet w stosunku do znanych osobistości politycznych (w dzisiejszych czasach panuje analogiczna sytuacja, przy nazywaniu polityków złodziejami).

Abstrahując od zastosowania terminu rozbójnik, warto przyjrzeć się sprawie pod kątem filozoficzno-społecznym, w oparciu o dzieła Cycerona i św. Augustyna. Ten pierwszy wypowiadał się o rozbójnikach na ogół negatywnie (rzecz jasna), lecz jednocześnie przyznawał im pewne poczucie sprawiedliwości i respektowanie podstawowych norm współżycia społecznego.

Ma ona [sprawiedliwość] tak wielkie znaczenie, że nawet ci, którzy utrzymują się z występków i łotrostw, nie są w stanie żyć bez jakiejś odrobiny sprawiedliwości. Jeśli któryś z nich ukradnie coś albo odbierze komuś drugiemu, zajmującemu się pospołu z nim rozbojem, nie zagrzeje miejsca nawet wśród rozbójników; gdyby zaś ten, którego nazywają hersztem bandy, dzielił łupy niesprawiedliwie, byłby albo zamordowany przez współtowarzyszy, albo też opuszczony. Ba, mówi się wręcz, że istnieją jakoweś rozbójnicze prawa, którymi oni się podporządkowują i których ściśle przestrzegają. W każdym razie Bardulis, rozbójnik iliryjski […] poprzez sprawiedliwy podział zdobyczy doszedł do wielkiej potęgi.

Cyceron, O powinnościach, 2, 11, 40, tłum. W. Kornatowski

Święty Augustyn zaś bandytyzm sytuował jako państwowość pozbawioną zasad, mówiąc: „Jeśli oddali się sprawiedliwość, czym są królestwa, jeśli nie wielkimi bandami rabusiów? A czymże są bandy rabusiów, jeśli nie małymi królestwami?” Herszt bandy to władca analogiczny do władcy państwa, lecz rozbójnik opiera się tylko na instynkcie, sile fizycznej i ewentualnej charyzmie w organizowaniu bandy. Szczątkowa sprawiedliwość rozbójnicza opisywana wcześniej przez Cycerona nie wystarcza więc, by widzieć latrones jako coś więcej aniżeli robactwo zagrażające Rzymowi. I właśnie tak ich widziano – traktowano ich odmiennie od pospolitych przestępców, serwując kary takie jak ukrzyżowania czy rzucanie na pożarcie dzikim zwierzętom.

Mając za sobą rozważania rozbójniczej natury należy się przyjrzeć, jak bandytyzm wyglądał „na żywo”. Wskazać można dwa jego rodzaje – rozbójnik „samodzielny” i „ludy” bandyckie.  Przykładem tego pierwszego jest Emus z Tracji, opisany przez Apulejusza w Metamorfozach (7, 5). Snując wymyśloną biografię wspomnianego bandyty pisarz uwydatnia szczególnie jego pewność siebie, podkreślanie osobistej niezależności oraz wyłuszczanie swoich „dokonań” – topos znany chociażby z opowieści krążących na temat bardziej współczesnego Jesse’ego James’a czy Salvatore’a Giuliano. Bandyta jako ktoś wyjątkowo indywidualny, samozwańczy pan życia i śmierci, to jednak nie jedyny przykład latrocinium rzymskiego. Oto Ammianus Marcellinus odnotowuje w latach 350-370 pojawienie się znacznej fali bandytyzmu w Izaurii. Opisuje zjawisko o długiej tradycji, czyli masowe rozboje w górskich regionach wspomnianego terenu. Na tym obszarze mamy więc do czynienia z rozbojem endemicznym, angażującym jednocześnie do walki rzesze bandytów. Ammianus dostarcza tym samym dobrego przykładu rozbójnictwa położonego na drugim biegunie względem historii apulejuszowego Emusa – oto istnieją regiony, całe ludy, zalane bandycką plagą.

Warto dodać, że rozbójnicy byli wyjątkową kategorią według rzymskich prawników. Nie uznawano ich ani za podmiot prawa cywilnego, ani za nieprzyjaciół państwa. Digesta Justyniana w części poświęconej definicji terminów (De verborum significatione, „latrones”, 50, 16, 118) oznajmiają: „Wrogowie (hostes) to ci, którzy wypowiedzieli nam wojnę albo my im ją wypowiedzieliśmy; wszyscy inni to rozbójnicy (latrones) lub rabusie (paredones).” Wyjaśnia to specjalne kary stosowane przeciw rozbójnikom.

Wspomniani w tytule „łowcy rozbójników” rzeczywiście istnieli, co więcej było to zajęcie dość popularne. Działo się tak ze względu na brak w Cesarstwie Rzymskim jakiejkolwiek formy policji zorganizowanej na szczeblu centralnym, która posłużyłaby za cywilny odpowiednik panowania wojskowego. Rozbójników mogła powstrzymać tylko lokalna inicjatywa lub interwencja wojska, o co nie było wcale tak łatwo. W sukurs przybywali wspomniani łowcy. Dobry przykład daje niejaki Iulius Senex, wspomniany przez pisarza Frontona przy okazji jego wyjazdu z Rzymu do Azji, gdzie miał przejąć obowiązki namiestnika. Fronton pragnął zapewnić sobie pomoc Senexa, starego przyjaciela pochodzącego z Mauretanii, by skorzystać z jego szczególnych  kwalifikacji „łowcy bandytów”. Często namiestnicy korzystali z takich usług regularnie, przez co wspomniani łowcy stawali się przyboczną strażą, półprofesjonalnymi zabójcami (w koine znanymi jako diogmitai) i nie odstępowali „chronionej” prowincji na krok. Obecność łowców bandytów jest odnotowana również w relacji o męczeństwie Polikarpa (około 150 rok n.e. w Azji). Dowiadujemy się tam o grupie łowców prowadzonych przeciwko bandytom przez lokalnego urzędnika (H. Musurillo, Acts of the Christian Martyrs, Oxford 1972, s. 6-7). Znamy też jednostkowy przykład niejakiego Aureliusa Irenaiosa („człowieka pokoju”) z Ceretapai w Licji, który chwalił się na epitafium, że zabił wielu rozbójników; był to niewątpliwie jeden ze wspomnianych zabójców.

Autor: Juliusz Rakowski

Źródła wykorzystane

  • Ammianus Marcellinus, Dzieje rzymskie, tłum. Ignacy Lewandowski, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2002
  • Apulejusz, Metamorfozy albo złoty osioł, tłum. Jan Sękowski, Edwin Jędrkiewicz, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 1999
  • Cyceron, O powinnościach, tłum. Wiktor Kornatowski, Wydawnictwo Naukowe PWN, 1960
  • Andrea Giardina (red.), Człowiek Rzymu, Wydawnictwo Bellona, 1997
  • Św. Augustyn, Państwo Boże, tłum. Władysław Kubicki, Wydawnictwo Antyk Marek Derewiecki, 2002

IMPERIUM ROMANUM potrzebuje Twojego finansowego wsparcia!

Aby portal mógł istnieć i się dalej rozwijać potrzebne jest finansowe wsparcie. Nawet najmniejsze kwoty pozwolą mi opłacić dalsze poprawki, ulepszenia na stronie oraz serwer. Wierzę w to, że będę mógł liczyć na szersze wsparcie, które pozwoli mi jeszcze bardziej poświęcić się mojej pracy i pasji, maksymalnie usprawniać stronę oraz ukazywać świat antycznych Rzymian w interesującej formie.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Co nowego w świecie antycznych Rzymian?

Praktycznie co chwilę pojawiają się nowe informacje o nowych odkryciach i ciekawostkach o antycznym Rzymie. Jeśli chcesz być na bieżąco z nowościami zapisz się do newslettera.

Zapisz się do newslettera!

Portal IMPERIUM ROMANUM istnieje od 2004 roku i przez ten czas udało mi się zgromadzić mnóstwo materiałów na temat starożytnego Rzymu. Stronę wielokrotnie przerabiałem graficznie, aby maksymalnie dopasować nawigację do potrzeb internautów. Myślę, że udało mi się to w końcu osiągnąć. Od samych początków, na stronie głównej, znajdowała się moja własna myśl – według mnie znakomita: Na chwałę Cezara i Ludu Rzymskiego pójdź drogą zwycięstwa, drogą wielkiego Imperium! I to nią się kieruję przy tworzeniu strony.

Skontaktuj się z autorem strony | RSS | #imperiumromanum