Ta strona nie może być wyświetlana w ramkach

Przejdź do strony

Kult Kybele i Attisa w Rzymie


Kybele

Nie od dziś wiadomo, że Rzymianie nad wyraz chętnie włączali do swojego panteonu bogów z najróżniejszych części świata. Nie inaczej było ze Wschodem, od którego dość wcześnie przejęto kult Kybele, Wielkiej Matki Bogów, czyli Magna Mater. Wiara w Kybele była silnie rozwinięta w Azji Mniejszej, skąd przywędrowała do Grecji. Tam szybko połączono wspomnianą boginię z Reą, małżonką Kronosa i matką Zeusa Olimpijskiego. Kiedy zaś wierzenia te przejęli Rzymianie, Kybele zaczęto utożsamiać ze staroitalską boginią Ops, małżonką Saturna.

O Kybele z całą łatwością można powiedzieć, że była bóstwem potężnym. Upodobała sobie szczyty górskie, gdzie urządzała przejażdżki po niebie na wozie zaprzężonym w sześć lwów płowogrzywych. Cześć oddawali jej kapłani-korybanci, którzy odprawiali orgiastyczne tańce przy wtórze ogłuszającej muzyki fletów, rogów i piszczałek. Te obrzędy gorszyły niektórych Rzymian nawet w późniejszym okresie, kiedy Kybele wydawała się już „zasymilowana” z wierzeniami rzymskimi. Szczególnie odrażający był dla Potomków Romulusa obrzęd samookaleczania, którego dopuszczali się kapłani-kastraci.

Marmurowa rzeźba ukazująca tańczącego Attisa, ku czci Kybele. Obiekt zlokalizowany w Muzeach Watykańskich w Rzymie.

Kybele zawędrowała do Rzymu poprzez wyrocznię sybilińską. Rok 204 p.n.e. należał do okresu trudnych wojen z Hannibalem – lud rzymski nie wiedział, czy państwu uda się przetrwać, przez co chwytali się oni najdziwniejszych i najobrzydliwszych wierzeń. Ciągłe niepowodzenia wojenne, spryt punickiego wodza, głód, „straszne znaki na niebie i ziemi” – to wszystko sprzyjało ucieczce w magię i rytuały. Uznając, że nad miastem zawisł gniew bogów, Rzymianie poprosili kapłanów, by w świętych księga Sybilli poszukali jakiegoś rozwiązania. Uznali (wyczytali) oni, że karzące plagi nie przestaną spadać na Rzym, póki nie sprowadzony do niego zostanie święty wizerunek Matki Bogów. Wspomniany wizerunek był posągiem rzeźbionym w czarnym kamieniu i znajdował się w mieście Pessynunt. Niedługo zajęło posłom zdobyć świętość i przywieźć ją nad Tyber. Rzym był uspokojony – radość wypełniała serca białych westalek, kapłanów w strojach pontyfikalnych, senatorów i prostego ludu, który przybył z dłońmi wypełnionymi naręczami kwiecia i ziół polnych, jakby darów dla nowej Matki. Krótko trwała jednak ta cała radość, oto bowiem statek wiozący wizerunek bogini osiadł na mieliźnie i za nic w świecie nie chciał się ruszyć. Ponownie strach wypełnił każdego dookoła. Domyślano się kolejnej boskiej kary, kolejnego wyzwania, aż w końcu wśród dymu przebłagalnych ofiar kapłani odparli: „Święty okręt bogini poruszyć może z miejsca jedynie dłoń nieskazitelnej niewiasty”.

Wtedy też z grona kobiet występuje rzymska „Maria Magdalena”, Rzymianka imieniem Kwinta Klaudia. Tak jak w Ewangelii św. Łukasza, tak i w podaniach o Kybele rozpustnica była obrzucana oszczerstwami przez motłoch, lecz ostatecznie okazała się dla całej historii najważniejsza. Kwinta Klaudia nie baczyła na wyzwiska i ataki, lecz spokojnie podeszła nad brzeg Tybru, oczyściła się (dosłownie i w przenośni) wodą z rzeki, po czym tak przemówiła do Magna Mater:

O pani wielka i miłosierna! Ty, coś zrodziła bogów nieśmiertelnych! Ludzie mają mnie za grzesznicę i gorszące o mnie rozgłaszają wieści, lecz ty, bogini, ty znasz moje serce i wiesz, żem jest niewinna. Spuść na mnie swe błogosławieństwo i daj mi znak bożej łaski. A jeśli mnie potępisz, bez skargi przyjmę śmierć, znamię twego gniewu!

Tak mówiąc, Kwinta Klaudia chwyciła okrętową linę i rozpoczęła pochód wzdłuż Tybru. Jakież było zdziwienie motłochu na cud, który malował się przed ich oczyma – oto nierządnica, o słabej, kobiecej dłoni, prowadzi ku nim ratunek z rąk punickiej apokalipsy.

Ponownie podniósł się radosny gwar pełen zachwytu, przeczuwający łaskę bogini dla miasta. Od tamtej pory Kybele zamieszkała na Palatynie w świątyni Zwycięstwa.

Wraz z Kybele w Rzymie pojawił się kult jej kochanka, Attisa. Był to młody pasterz, w którym bogini zakochała się bez pamięci. Attis był zrodzonym w cudowny sposób, jako owoc dorodnego i płodnego granatu, synem dziewiczej Nany – nimfy nie znającej miłości fizycznej. Sam syn miłość tę poznał jednak nad wyraz dobrze dzięki Kybele, ale zanim to nastąpiło zajmował się głównie łowami i przemierzaniem wraz ze stadem swych białych owiec zielonych borów. Pewnego razu ujrzała go Kybele i szybko rozpaliła w młodym pasterzu wielkie uczucie. Ich szczęście nie trwało jednak długo – Attis zginął rozszarpany na jednym z polowań przez włochatego dzika. Bogini w wielkiej rozpaczy zintensyfikowała swoją moc odrodzenia, tchnęła życie w martwego Attisa, a ich wskrzeszoną miłością cieszyła się cała natura, rozpoczynając okres zwany od tamtej pory Wiosną.

Inne podanie dotyczące śmierci Attisa mówiło o jego ekstatycznym szale wywołanym pięknością Kybele, który to szał doprowadził do pozbawionego sensu aktu samookaleczenia. Doprowadziło to do wykrwawienia się młodzieńca pod sosnowym drzewem. Kałuże jego krwi nasyciły glebę, która wydała następnie na świat pachnące fiołki. Zapewne z tego niecodziennego opowiadania wyłonił się dziwaczny zwyczaj kapłanów-kastratów, idących w ślady kochanka Kybele.

Kult Kybeli i Attisa rozwinął się szczególnie mocno za czasów cesarzy Kaliguli i Klaudiusza. Szczególna opieka tych władców pozwoliła na rozwinięcie wokół dramatu miłości frygijskiej bogini szeregu tajnych misteriów, które pociągały Rzymian swą tajemniczością i odrębnością. Wspomnienia o szansie na odrodzenie i zmartwychwstanie były w stanie nawet zmazać odrazę konserwatystów związaną z orgiastycznymi rytuałami. Lud szukał w kulcie Kybele zaspokojenia swoich mistycznych tęsknot i ucieczki od niepewnego losu. Wspomnieć można, że poszukiwania te były na tyle usilne, że akceptowały najokrutniejsze rytuały i ceremonie. Wiosenne zrównanie dnia z nocą, tak istotne dla historii Kybele i Attisa, było czasem krwawych kąpieli w posoce byka zakłutego na ofiarę. Wtajemniczeni w ten rytuał grzesznicy byli oczyszczani ze złej przeszłości i swych bolesnych wspomnień. Obmywali swe dusze i ciała w purpurze wylewanej z nieszczęsnego byka, stojąc w ziemnej jamie. Gdy tak lała się na nich krew zwierzęcia, oni stali, „chrzcili się” w ten barbarzyński sposób i umazani posoką niewinnego rozpoczynali nowe życie. Wtedy też karmiono ich mlekiem, jak nowonarodzone niemowlę…

Na koniec warto dodać, że na wzgórzu watykańskim, tam gdzie dziś stoi Bazylika Świętego Piotra, wznosiła się ongiś świątynia Kybele. Miał tam miejsce opisany zdania wcześniej krwawy zwyczaj zwany taurobolium – później wprowadzony przez cesarzy do państwowej religii, zapewne w celu jeszcze większego uświetnienia kultu Wielkiej Matki Bogów.

Autor: Juliusz Rakowski

Źródła wykorzystane

  • Maria Jaczynowska, Historia starożytnego Rzymu, Wydawnictwo Naukowe PWN, 1978
  • Wanda Markowska, Mity Greków i Rzymian, Wydawnictwo Iskry, 2002

IMPERIUM ROMANUM potrzebuje Twojego finansowego wsparcia!

Aby portal mógł istnieć i się dalej rozwijać potrzebne jest finansowe wsparcie. Nawet najmniejsze kwoty pozwolą mi opłacić dalsze poprawki, ulepszenia na stronie oraz serwer. Wierzę w to, że będę mógł liczyć na szersze wsparcie, które pozwoli mi jeszcze bardziej poświęcić się mojej pracy i pasji, maksymalnie usprawniać stronę oraz ukazywać świat antycznych Rzymian w interesującej formie.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Co nowego w świecie antycznych Rzymian?

Praktycznie co chwilę pojawiają się nowe informacje o nowych odkryciach i ciekawostkach o antycznym Rzymie. Jeśli chcesz być na bieżąco z nowościami zapisz się do newslettera.

Zapisz się do newslettera!