Ta strona nie może być wyświetlana w ramkach

Przejdź do strony

Fragment najnowszej książki Bena Kane’a: GLADIATOR. SPARTAKUS


GLADIATOR. SPARTAKUS

Zapraszam do przeczytania fragmentu najnowszej książki Bena Kane’a: „Gladiator. Spartakus”. Wydawcą pozycji jest Wydawnictwo ZNAK.

Na placu zrobiło się cicho jak makiem zasiał. Spartakus rozejrzał się wokół i uświadomił sobie, że gladiatorzy musieli uważać przysięgę, którą właśnie miał przyjąć od nich Phortis, za naprawdę istotną. Wszyscy odbyli w swoim czasie ten sam rytuał. W pełnym brutalności świecie ludus te strofy nadawały sens ich życiu.

– Czy przysięgacie wytrzymać znaczenie żelazem i udrękę łańcuchów? Przez jedno uderzenie serca panowała cisza.

– Tak… – wymamrotała nieskładnie cała piętnastka.

– Czy przysięgacie znosić ciosy i chłostę?

– Tak.

– Czy oddajecie swoje ciała i duszę Batiatusowi, nie żądając nic w zamian? Czy godzicie się przyjąć śmierć od ciosu mieczem, włócznią – tu Phortis przerwał na chwilę – lub oddać życie tak, jak nakaże wam lanista? Nie było odpowiedzi. Ariadna zesztywniała. Nie miała pojęcia, że przysięga gladiatora mogła wiązać tych mężczyzn tak silnie. Nie mogła widzieć Spartakusa, zaciskającego zęby. Ciała i dusze?

– Odpowiedzcie mi! Jeśli tego nie zrobicie, łucznicy nad nami zaczną strzelać. Liczę do trzech. Jeden… Spartakus zerknął na Getasa i Seuthesa.

– Nie ma sensu umierać dla kilku słów, co? – zapytał cichym głosem. Obaj jego towarzysze skinęli głowami.

– Dwa! – ryknął Phortis.

– Tak! – wykrzyknęło piętnastu mężczyzn.

– Głośniej!

– TAK!

– Lepiej. Witajcie wśród braci. – Spartakus uznał, że Phortis wyglądał jak szczerzący kły wilk. Kapuańczyk sięgnął za pazuchę tuniki i wyjął kółko z pękiem kluczy. – Czas uwolnić wasze brudne dupska z okowów. Uwolnić! – Śmiejąc się z własnego żartu, zaczął zdejmować żelazne obręcze z szyi poszczególnych niewolników. Kiedy dotarł do Spartakusa, spojrzał mu w oczy. Któregoś dnia cię zabiję – pomyślał Spartakus.

– Postarajcie się jak najlepiej wypocząć. Jutro trenerzy zadecydują, którzy z was będą trenować w ich zespołach. – Phortis skrzywił się, widząc pytające spojrzenia. – Durnie, zacznijcie się lepiej uczyć łaciny, bo inaczej z nikim się nie dogadacie. Ten jeden raz wytłumaczę. Są trzy podstawowe typy gladiatorów: Gal, Samnita i – urwał, aby splunąć – Trak. Po tych słowach zajął się obejmą następnego mężczyzny.

– Zobaczcie, czy uda nam się znaleźć jakieś sąsiadujące ze sobą cele – poradził Spartakus swoim towarzyszom. Rozcierając bolącą szyję, zbliżył się do grupy kobiet. Zdążył zrobić zaledwie kilka kroków, zanim ktoś popchnął go mocno od tyłu. Potknął się i opadł na jedno kolano. Nie musiał się oglądać, aby wiedzieć, kto go zaatakował. Wychodziło na to, że tę pierwszą walkę będzie musiał stoczyć jednak szybciej, niż mu się wydawało. Gdyby próbował jej uniknąć, jego życie w ludus stałoby się dwa razy cięższe. Zdawał sobie sprawę, że nie ma żadnej broni, w przeciwieństwie do napastnika. Instynktownie zanurzył palce w piasek, zagarniając pełną garść złocistych ziarenek. Skoczył na równe nogi.

– Ty mnie popchnąłeś? – zapytał lodowatym głosem.

– Ja. – Gal wzruszył ramionami. Uniósł prawą rękę, w której trzymał kawałek zaostrzonego żelaza. – Chciałem pokazać ci, gdzie jest łaźnia. – Rozejrzał się na boki, a jego dwaj kompani wyszczerzyli się złośliwie. Spartakus skupił wzrok na broni, wykonanej zapewne domowym sposobem z jakiegoś kawałka metalu zwędzonego z kuźni. Nie był zaskoczony, że jego przeciwnik był uzbrojony. Żaden mężczyzna, który zdecydowałby się na konfrontację, jeśli nie był głupi, nie rezygnowałby z przewagi. Ci, którzy nie mieli czym się bronić lub byli za słabi, stawali się ślepo podążającymi za liderami owcami albo zwykłym mięsem dla ludzi takich jak stojący przed nim Gal. Spartakus nie miał pojęcia, czy ma jakąś szansę w walce z całą trójką, ale nie zamierzał się wycofać. Nie mógł.

– Naprawdę? – zapytał cicho, robiąc krok naprzód. – No wiesz… Nie mam teraz ochoty na kąpiel. To, co zostało z ust Gala, drgnęło, a okaleczony mężczyzna potarł krocze.

– A kto mówił coś o myciu? Jego towarzysze zarechotali szyderczo. Spartakus zrobił kolejny krok na lekko ugiętych nogach. Musiał znaleźć się jak najbliżej.

– Ty na pewno potrzebujesz odrobiny wody. Cuchniesz gorzej niż locha, która właśnie się oprosiła!

Gal ryknął gniewnie i wyprostował uzbrojoną w stal rękę, celując w brzuch Spartakusa. Ten zakręcił się w błyskawicznym zwodzie, starając się uskoczyć z linii ciosu. Jednocześnie zamachnął się prawą ręką, posyłając garść piasku prosto w oczy napastnika. Uskoczywszy poza zasięg ramienia ze szpikulcem, znów się odwrócił, uderzając pięścią w bok tułowia Gala. Osiłek potknął się i zaczął chwiać się niepewnie, próbując usunąć piasek z oczu. Spartakus uderzał raz za razem, w końcu powalając Gala na ziemię. W pewnej chwili wyczuł za sobą jakieś poruszenie. Zdążył się tylko lekko przekręcić, a na jego głowie wylądowała pięść. Uderzenie było wystarczająco silne, aby zobaczył gwiazdy i poczuł tysiące igieł bólu wbijających się w jego mózg. Nogi ugięły się pod nim i naprawdę niewiele brakowało, aby wylądował bezwładnie na ciele Gala. Ktoś jednak złapał jego ręce, odciągnął na bok i wykręcił je za plecy. Intuicyjnie wyprowadził cios głową do tyłu, trafiając czaszką w grzbiet nosa atakującego. Usłyszał trzask łamiącej się chrząstki, potem krzyk. I nagle był wolny. Zdesperowany rozglądał się na boki. Gdzie jest ten trzeci sukinsyn? Wiedział, że jest za późno na jakąkolwiek reakcję, gdy dostrzegł rozmyty kształt pędzący w jego kierunku z lewej. Metaliczny błysk broni w ręce napastnika uświadomił Spartakusowi, że znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Za późno i za wolno spróbował zrobić unik. Już przygotowywał się na bolesne ukłucie, świadczące o tym, że sztylet trafił w cel. Jakimś cudem żelazo go nie dosięgło. Uratował go Seuthes, który wyskoczył w powietrze z wyprostowaną nogą, spadając na trzeciego Gala i odrzucając go do tyłu. Gdy Seuthes wyprowadzał serię ciosów na twarz i tułów mężczyzny, Spartakus szukał wzrokiem Gala naznaczonego blizną oraz jego towarzysza. Odetchnął z ulgą, widząc, że Getas daje drugiemu kompanowi wielkiego Gala niezły wycisk, podczas gdy prowodyr zajścia wciąż przeklina i próbuje pozbyć się piasku z oczu. Spartakus szybkim ruchem sięgnął po zaostrzony kawałek żelaznego pręta, który leżał u jego stóp. Jeden rzut oka na łuczników wystarczył, aby zorientować się, że chociaż ci zauważyli całe zajście, wcale nie zamierzają interweniować. Jeszcze nie. Bez wątpienia takie bójki były tu na porządku dziennym.

– Nie zabijajcie ich, ale zróbcie trochę hałasu. Ja wybiorę się jednak do tej łaźni… Nie czekając na odpowiedź towarzyszy, podbiegł do wielkiego Gala. Złapał jego prawą rękę i wykręcił mu ją do tyłu. Potem przysunął zaostrzony pręt do gardła Gala.

– Chodźmy się przejść. Idź przede mną albo wbiję to tak głęboko, że wyjdzie po drugiej stronie twojej pieprzonej szyi. Gal wykonał polecenie, ale poruszał się sztywno na nogach.

– Co chcesz zrobić? Spartakus docisnął żelazo do skóry tak, że popłynęła po niej stróżka krwi.

– Zamknij jadaczkę. – Za plecami słyszał krzyki, gdy jego towarzysze kopali i pluli na dwóch pozostałych uczestników bójki. Uśmiechnął się z satysfakcją. Łucznicy patrzyli teraz tylko na nich. Właśnie na to liczył. – Ruszaj się. Szybciej! – syknął. Widząc parę wydobywającą się przez okratowane okna, Spartakus ruszył w stronę najbliższego wejścia do łaźni. Wepchnął Gala do środka, tym samym znikając z pola widzenia strażników.

Ciepłe pomieszczenie, w którym się znaleźli, miało kształt kwadratu i od podłogi po sufit było wyłożone kafelkami. Na ścianach umieszczono kolorowe mozaiki przedstawiające ryby, potwory morskie i Neptuna. Pod ścianami stały długie, niskie ławy, zarzucone zwiniętymi ubraniami, pozostawionymi najwyraźniej przez gladiatorów, którzy zażywali kąpieli w kolejnym pomieszczeniu, gdzie można było się dostać przez drzwi znajdujące się naprzeciwko wejścia. W powietrzu unosił się wyraźny, gęsty, przytłaczający zapach aromatycznych olejków. Jedynym użytkownikiem tego pomieszczenia był na wpół ubrany, śniadoskóry, niski mężczyzna o kruczoczarnych włosach. Wydawał się zaskoczony nagłym wtargnięciem tej dwójki. Dobrze. Potrzebuję świadka, który o wszystkim opowie innym.

– To tu chciałeś mnie zabrać, tak? – Gal skinął głową. Jego mięśnie były naprężone. Niepokoił się. – Żebym mógł ci obciągnąć, jak mówiłeś? – Wypowiedział te słowa z odrazą.

– Tak.

– Tylko że nic takiego nie będzie miało miejsca, wiesz, kochasiu? – Spartakus podciągnął ramię Gala nieco wyżej pod łopatkę, sprawiając, że jęknął z bólu.

– Tak!

– Niestety, nie mam czasu, aby sprawić, żebyś cierpiał. To będzie musiało wystarczyć, ty żałosny skurwysynie. Spartakus odprowadził do tyłu rękę ze szpikulcem i uderzył z całej siły. Czubek przebił skórę i dotarł do głównej arterii. Gal zaczął się dławić krwią, charcząc głośno. Jego krew siknęła na dłoń Spartakusa, który szarpnął za żelazo, wyciągając je z rany. Z szyi ofiary wystrzeliła fontanna szkarłatnej czerwieni, spryskując całą podłogę. Gal próbował jeszcze coś powiedzieć, ale zrobił krok czy dwa i runął bezwładnie na mozaikę twarzą do dołu. Wokół jego drgającego ciała szybko zaczęła się formować karminowa kałuża.

– Kim jesteś? Spartakus wciąż ściskał w dłoni skalany krwią Gala pręt. Na ten widok śniady mężczyzna nie ośmielił się ruszyć.

– R-Re-Restio… Jestem z Iberii.

– Nie mam nic do ciebie. Jam jest Spartakus. Spartakus Trak. Na wypadek, gdybyś nie wiedział, dopiero co przybyłem do ludus. A to jest moje ostrzeżenie dla wszystkich, którzy spróbują ze mną zadrzeć. – Wskazał ciało Gala na podłodze. – Zadbaj o to, aby wszyscy gladiatorzy dowiedzieli się o tym, co tu widziałeś. Rozumiesz?

– Tak.

– Za to ani słowa Phortisowi czy któremuś ze strażników. Wytarł żelazo o tunikę Gala, po czym schował je pod pas swojej bielizny. Wyszedł spokojnie na zewnątrz. Pogwizdując jakby nigdy nic jakąś przypadkową melodię, zerknął na balkon. Strażnicy nie wykazywali żadnego zainteresowania tym, co się dzieje na placu. Nie dostrzegł też Phortisa. Dobrze. To prawdopodobnie oznacza, że mi się upiekło. Potem poszukał wzrokiem Getasa i Seuthesa. Rozmawiali podniesionymi głosami z Ariadną. A tak naprawdę chronili ją do jego powrotu. Dojrzawszy Spartakusa, Ariadna ruszyła w jego kierunku, ale zatrzymała się, gdy dał jej znak, aby zaczekała.

– Gdzie ci dwaj Galowie?

– Pewnie wpełzli do jakiejś nory, którą nazywają domem – odparł Seuthes z dzikim uśmiechem.

– Jeden ma złamaną rękę, a temu, któremu roztrzaskałeś nos, dołożyłem jeszcze kilka pękniętych żeber – dodał Getas. – A co z tym brzydalem? W oczach Ariadny pojawiło się przerażenie.

– Czy on…

– Nie żyje, tak – odparł szorstko Spartakus. – To był jedyny sposób. Gdybym pozwolił mu żyć, wszyscy w tym śmierdzącym gnieździe os uważaliby mnie… nas – wskazał Getasa i Seuthesa – za miękkie kuśki. Teraz wiedzą, że nie można sobie z nami pogrywać. Ariadna pokiwała głową. Pozbycie się Gala miało swoje zalety. Spartakus nie będzie musiał ciągle jej pilnować. Ważne było też to, aby wszyscy wiedzieli, że jest kobietą mężczyzny, z którym nie warto zadzierać. Zwłoki leżące w łaźni będą jasnym przekazem.

Ben Kane, Spartakus. Gladiator

Ben Kane

Spartakus. Gladiator

Pierwsza część dwutomowej powieści opisującej losy jednego z najbardziej charyzmatycznych bohaterów historycznych – Spartakusa, zbiegłego gladiatora, który niemal rzucił wielki Rzym na kolana.

W znakomitej powieści Bena Kane a poznajemy Spartakusa w drodze do rodzinnej Tracji. Chce osiąść w wiosce, w której dorastał, ustatkować się po dziesięciu latach służby jako najemnik w rzymskiej armii. Zostaje pojmany i sprzedany handlarzowi niewolników, który szuka odpowiednich kandydatów do walki na arenach gladiatorów.

Tak zaczyna się odyseja, która uczyniła ze Spartakusa legendę. Ta historia była wielokrotnie ekranizowana, zapewniając mu nieśmiertelność, a teraz wielki wódz zostaje jeszcze raz wskrzeszony w nowym bestsellerze Bena Kane a.

OKAZJA! | było 46.90 zł | Dzisiaj cena: 33.42 zł

Specjalnie dla Czytelników !!! niższe ceny po kliknięciu w poniższy link i wpisaniu hasła do rabatu: imperiumromanum

Kup teraz!

IMPERIUM ROMANUM potrzebuje Twojego finansowego wsparcia!

Aby portal mógł istnieć i się dalej rozwijać potrzebne jest finansowe wsparcie. Nawet najmniejsze kwoty pozwolą mi opłacić dalsze poprawki, ulepszenia na stronie oraz serwer. Wierzę w to, że będę mógł liczyć na szersze wsparcie, które pozwoli mi jeszcze bardziej poświęcić się mojej pracy i pasji, maksymalnie usprawniać stronę oraz ukazywać świat antycznych Rzymian w interesującej formie.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Co nowego w świecie antycznych Rzymian?

Praktycznie co chwilę pojawiają się nowe informacje o nowych odkryciach i ciekawostkach o antycznym Rzymie. Jeśli chcesz być na bieżąco z nowościami zapisz się do newslettera.

Zapisz się do newslettera!