Wojna Rzymu ze sprzymierzeńcami

(90 - 88 p.n.e.)


Wojna ze sprzymierzeńcami (bellum sociale) był to jeden z poważniejszych konfliktów wewnętrznych Republiki Rzymskiej. Bunt, jaki wybuchł na terenie Półwyspu Apenińskiego wynikał z faktu, że italscy sprzymierzeńcy (tzw. socii) byli w gorszej sytuacji politycznej od zwykłych obywateli rzymskich. Pomimo faktu, że świadczyli takie same daniny względem państwa to nie posiadali pełnych praw politycznych oraz nie mogli mieć realnego wpływu na losy Rzymu. Śmierć jednego z reprezentantów interesów socii doprowadziła do wybuchu powstania. Były to jedne z najbardziej krwawych walk w dziejach Rzymu, których przegrana mogła oznaczać unicestwienie Republiki. Ostatecznie sprzymierzeńcy italscy wywalczyli ustępstwa ze strony konserwatywnej arystokracji rzymskiej.

Mapa ukazująca rozlokowanie plemion italskich około IV wieku p.n.e.
Autor: Decan | Na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0.

Tło wydarzeń


Podbój Italii przez Rzymian w ciągu IV i III wieku p.n.e. zaowocował licznymi sojuszami, których warunki zależały od tego, czy zawarte zostały dobrowolnie, czy sprzymierzeńcy zostali do nich zmuszeni przez porażkę w wojnie. Sprzymierzeńcy, choć obciążeni obowiązkiem płacenia podatków i pomocy wojskowej (w II wieku p.n.e. sprzymierzeńcy stanowili między połową a dwoma trzecimi rzymskiej armii), nie mieli jednak obywatelstwa rzymskiego. Rzym kontrolował również całkowicie ich politykę zagraniczną, zabraniając posiadania innych sojuszników poza nim samym. Państwa sprzymierzone zachowywały jednak pełnię odrębności ustrojowej. Projekty agrarne nie uwzględniały w podziale ziemi Italików, przewidując działki ager publicus jedynie obywatelom rzymskim. Prowadziło to do gwałtownego sprzeciwu sprzymierzeńców, którzy pragnęli uzyskania obywatelstwa rzymskiego, a zarazem pełni praw politycznych. Tak więc od lat stosowana polityka „dziel i rządź” pozwalała utrzymać pod panowaniem liczne miasta i ludy Italii.

Kwestia sprzymierzeńców nie mogła pozostać jednak nierozwiązana i być wiecznie pomijana. Stronnictwa polityczne zaczęły dostrzegać w ludności socii ewnetualny elektorat. Ponadto obok rzymskich warstw finansowych istotną rolę dla gospodarki odgrywały ich odpowiedniki italskie. Zamożni sprzymierzeńcy coraz częściej gościli w Rzymie i nawiązywali wartościowe relacje z wielkimi rodzinami rzymskimi, co powodowało ich integrację z rzymskim społeczeństwem. Także na najniższych szczeblach społecznych dokonywało się szybkie zbliżenie. Perspektywa otrzymania ziemi, jaką otworzyła reforma Saturnina ze 100 roku p.n.e. (możliwość otrzymania ziemi po odbyciu służby wojskowej), miała przeobrazić życie jednych i drugich. Sam wstęp do wojska umożliwiała reforma Mariusza, która pozwalała wstępować w szeregi wojska osobom bez majątków. Wszystkie te aspekty powodowały, że socii italscy w coraz większym stopniu utożsamiali się z Rzymem i czuli potrzebę poszerzenia swoich praw. Mimo, że przywiązanie do lokalnych autonomii wciąż istniało to większość mieszkańców uważała się także za gorszą część społeczeństwa rzymskiego – nie posiadała obywatelstwa i nie miała pełni praw publicznych.

W 98 roku p.n.e. popularzy z Gajuszem Mariuszem na czele zaczęli starać się o wspomniane obywatelstwa dla większej grupy italskich sprzymierzeńców. Zwolennicy Mariusza – cenzorzy Marek Antoniusz oraz Waleriusz Flakkus rok później nadawali pierwsze obywatelstwa italskim sprzymierzeńcom obecnym w Rzymie. Z taką polityką nie zgadzali się konsulowie Lucjusz Licyniusz Krassus oraz Publiusz Mucjusz Scewola, przedstawiciele optymatów, którzy w 95 roku p.n.e. przeforsowali ustawę odbierającą obywatelstwa Italikom i wypędzającą ich z Rzymu. W Rzymie dochodzić zaczęło do regularnej wojny politycznej między klasą senatorską a ekwitami, którzy popierani byli przez masy społeczne. Obie strony wytaczały sobie wzajemnie sprawy sądowe, skazując między innymi Gajusza Nerbana, przewodniczącego komisji sędziowskiej.

Gajusz Mariusz. Wielki reformator, który zaznaczył się w historii rzymskiej republiki uchwaleniem wielu ustaw o przełomowym znaczeniu. Najważniejszą była reforma wojskowa, tycząca się zasad rekrutacji armii rzymskiej.

Aby zapobiec eskalacji konfliktu społecznego w państwie rzymskim na pierwszy plan wysunął się w roku 91 p.n.e. Marek Liwiusz Druzus. Młody i zdecydowany trybun ludowy zamierzał poprzez swoje projekty ustaw załagodzić spory wewnętrzne w Republice i uzyskać poparcie niektórych umiarkowanych przedstawicieli strony senatorskiej i ekwickiej. Zdawał sobie sprawę, że tak naprawdę obie strony szukały porozumienia, a on chciał im w tym pomóc. Pierwsza ustawa przewidywała zmniejszenie ceny (do najniższego poziomu) za wydawanie ludowi zboża. W ten sposób przywrócono do życia cofniętą ustawę Saturnina oraz liczono na pozyskanie dużych mas pospólstwa. Inna ustawa przewidywała oddanie komisji sędziowskich senatowi i zwiększenie liczebności samego senatu. Kolejne 300 miejsc objąć mieli ekwici. Przywrócono także reformę Grakcha w aspekcie rozdzielenia pozostałej ziemi publicznej (ager publicus), włącznie z Kampanią, która dotychczas była wyłączona z projektu.

Zamiarem projektów ustaw Druzusa było zadowolenie wszystkich stron, jednak jak się okazało wszyscy dostrzegali jedynie wady. Po pierwsze dostrzeżono ogromny ciężar, jaki musiało ponieść państwo w sytuacji obniżenia cen za zboże. Samo wstąpienie ekwitów do senatu także nie spodobało się obu stronom. Senatorzy nie godzili się na dzielenie zaszczytnych miejsc z ekwitami, a ci z kolei obawiali się o utratę wiarygodnych przedstawicieli, gdyby znaleźli się z najwyższą klasą w jednej instytucji. Kwestia podziału ager publicus z oczywistych względów nie odpowiadała wielkim posiadaczom ziemskim. Aspekt ten zaogniła deklaracja Druzusa o ewentualnym, przyszłym przyznaniu obywatelstwa Italikom i ich dostępie do parcelacji. Wiązało się to oczywiście z mniejszym odsetkiem, niż to było dotychczas, ziem dla dużych posiadaczy.

Pomimo silnych oporów zgromadzenie ludowe przyjęło ustawy Druzusa. Senat jednak zdając sobie sprawę, że wejście w życie ustaw zrodzi spory a propos nadania obywatelstwa sprzymierzeńcom italskim, poszukiwał sposobu zablokowania nowego prawa. Senatowi ostatecznie udało się ogłosić projekt zbiorczej ustawy za nieważny, ze względu na błędy proceduralne, które pojawiły się w czasie fazy legislacyjnej. Prawdopodobnie przy uchwaleniu ustawy doszło do przeoczenia i nie dopełniono wymaganych praktyk religijnych oraz nie odwołano się do wróżb (był to często wykorzystywany fortel). Dla ambitnego polityka Druzusa cała ta sprawa skończyła się „policzkiem w twarz”. Żądny odwetu zdecydował się na wsparcie w działaniach politycznych sprzymierzeńców italskich. Jego projekt przewidywał nadanie im obywatelstwa rzymskiego i zrównanie w prawach. Źródła mówią także o związaniu się przysięgą Italików i trybuna, nakazującej posiadanie przyjaciół i wrogów. Liczne grupy Marsów napłynęły do Rzymu, aby wesprzeć Druzusa w jego działaniach politycznych. W tym momencie napięcie w państwie sięgnęło zenitu. Największym przeciwnikiem Druzusa i jego projektu ustawy był konsul Lucjusz Marcjusz Filip, z którego inicjatywy mogło dojść do zamordowania trybuna ludowego. Pewnego wieczoru Druzus wracał wraz ze swoimi poplecznikami do domu, kiedy to niespodziewanie nieznana osoba zadała mu cios mieczem w plecy. Nie jest pewnym, kto zlecił morderstwo, ale pewnym jest, że śmierć Druzusa doprowadziła do wybuchu buntu, który ogarnął całą Italię.

Bellum sociale


Senat, otrzymując sprzeczne informacje na temat zawiązujących się sojuszy pomiędzy miastami i ludami italskimi, zdecydował się wysłać kilku urzędników w celu skontrolowania sytuacji na miejscu. Jeden z przedstawicieli senatu, propretor Gajusz Serwiliusz po przybyciu do Asculum został brutalnie zamordowany przez wzburzony tłum. Wraz z nim zginęli wszyscy znajdujący się w mieście obywatele rzymscy. To wydarzenie spowodowało wydanie ustawy na wniosek trybuna Wariusza, która uznawała za winnego zbrodni stanu każdego, kto pomógłby Italikom także pośrednio, m.in. proponując ustawy, które godziłyby w interesy Rzymu. Ustawa ta wzbudziła strach we wszystkich stronnictwach, co blokowało możliwość nawiązania politycznego porozumienia z italskimi sojusznikami. Reprezentacja Italików, która pojawiała się w Rzymie i szukała kompromisu nie została nawet przyjęta przez senat. Tym samym wszelkie kroki polityczne zostały wyczerpane.

Na terenie Półwyspu zawiązywać się zaczęła szeroka koalicja miast i ludów italskich, które walczyć chciały o swoje prawa polityczne. Ruch powstańczy objął w centralnej Italii Marsów (to od ich nazwy w ówczesnych czasach nazywano wojnę bellum Marsicum), Westynów, Picenów, Marrucynów, Pelignów, na południu Osków z Kampanii, Samnitów, Lukanów, Frentanów. Do koalicji nie przystąpiły kolonie latyńskie, Etruskowie, Umbrowie oraz miasta greckie z południa. Decyzja ta wynikała z różnic interesów poszczególnych ludów.
Rewolta italska objęła głównie część wschodnią rejonu Picenum na półwyspie Gargano, Samnium wraz z Kampanią i Lukanią, a więc terytoria o słabym rozwoju ekonomicznym, urbanistycznym, z dużymi obszarami pastwisk i skromnymi warunkami życia w porównaniu z resztą Italii.

Zbuntowane ludy italskie powstanie zaczęły od jasnej deklaracji, że ich celem jest separacja oraz zerwanie więzi z Rzymem. Przyjęto konstytucję wzorowaną na rzymskiej: 2 konsulów, 12 pretorów, 500 członków senatu reprezentowanego przez wszystkie ludy. Stolicą państwa stało się Corfinium, główne miasto Pelignów, leżące na skrzyżowaniu górskich dróg. Z tej okazji zbudowano tam wielki rynek przeznaczony na zebrania (ze świątynią) i miasto zostało również ponownie ochrzczone, przyjmując nazwę „Italia„, by potwierdzić jedność ludów sprzymierzonych. Została wybita także moneta z legendą Italia – na jednej przedstawiony został byk, symbol Italików, który zwycięża rzymską wilczycę; na innej ośmiu żołnierzy italskich składających świnię w ofierze, jako dowód ich przysięgi; a jeszcze innej żołnierz italski postawiony na straży cielęcia depcze rzymskie insygnia. Także organizacja wojskowa sił italskich odwzorowuje tą rzymską, tak co do budowy oddziałów, jak taktyki i uzbrojenia. Wojsko sprzymierzeńców, po szeregach walk toczonych w armii rzymskiej, jako wojsko pomocnicze było zmotywowane i dobrze zbratane.

Siły zmobilizowane przez powstańców liczyły około 100 tysięcy mężczyzn. Rzym wystawił armię w podobnej lub większej sile. Obozy wojsk italskich rozmieszczone były: na północy pod dowództwem Pompediusza Silona z plemienia Marsów oraz na południu pod dowództwem Samnity Gajusza Papiusza Mutilusa. Obie armie miały się spotkać w okolicach Lacjum. Rzym zmobilizował wszystkie swoje środki na stłumienie buntu – w tym celu zrekrutowano nawet wyzwoleńców, normalnie niewykorzystywanych w legionach. Dowództwo chciano powierzyć Mariuszowi oraz Sulli (ten ostatni wrócił dopiero co z Cylicji).

Pierwotnie Rzymianie ponosili porażki w wojnie z koalicją italską. Armia rzymska złożona z 7 legionów pod dowództwem konsula Publiusza Rutyliusza Lupusa poniosła klęskę pod Picenum na północy Italii. W tym czasie legat Gnejusz Pompejusz Strabon wycofał się do kolonii Firmum i przystąpił do oblężenia Asculum, gdzie napotkał zaciekły opór. Problemy miał także Gajusz Mariusz, który nie był w stanie powstrzymać Marsów przed dostaniem się do Lacjum. Na południu Półwyspu operował konsul Lucjusz Juliusz Cezar. Tam też powstańcy na swoją stronę przeciągnęli Wenuzję i Japygów. Italikowie zdobyli także kolonię Aesernię, potem południową Kampanię. Przystąpiono do oblężenia Pompejów, a na stronę koalicji przeszła Nola. Niespodziewanie po Półwyspie szerzyć się zaczęły wieści, jakoby Etruria i Umbria miały przejść na stronę buntowników. Rzymianie wyprzedzając fakty, wysłali wojska w zapalny region i zdławili bunt w zarodku.

Rzym w roku 90 p.n.e. tak naprawdę nie miał pewności, czy odniesie zwycięstwo w wojnie z Italikami. Na domiar złego niepokojące wieści nadchodziły ze wschodu, gdzie król Pontu Mitrydates był w trakcie poszerzania granic swojego państwa, a może nawet kontaktował się z powstańcami. Na wieści o wybuchu buntu sprzymierzeńców na Półwyspie Apenińskim niepokoje zaczęły się szerzyć w prowincjach zachodnich. Ponadto Rzym mierzyć się musiał z plagą piractwa w obszarze Morza Śródziemnego, które utrudniało handel. Szerokie spektrum niebezpieczeństw czyhających na Rzym w jednym czasie spowodował, że poszukiwano drogi załagodzenia konfliktu z Italikami. Gajusz Mariusz na przykład nie zabraniał okazywania przejawów braterstwa między oddziałami rzymskimi a italskimi. Stopniowo rozpowszechniać się zaczęła opinia, że tak naprawdę to powstanie Italików wynikało z potrzeby obrony własnych praw przeciwko nadużyciom władzy rzymskiej. Dostrzegano niesprawiedliwość sytuacji, kiedy to sprzymierzone wspólnoty, które wnosiły ogromny wkład w ludziach i środkach w Republikę, nie mogli w takim samym stopniu decydować o swoim państwie. Zrodził się w ten sposób pomysł umożliwiający wyjście z trudnej sytuacji. Projekt przewidywał stworzenie drogi do otrzymania obywatelstwa rzymskiego tym Italikom, którzy pozostali wierni Rzymowi. Lucjusz Juliusz Cezar zatwierdził te prawa przed końcem roku 90 p.n.e. jako lex Iulia. Ustawa ta dawała dowódcom władzę przyznawania obywatelstwa Italikom walczącym w odpowiednich oddziałach. Był to decydujący moment wojny. Agresywna postawa buntowników została utemperowana, a ludy chcące przejść na stronę koalicji ostatecznie rezygnowały z tego pomysłu.

Plemiona środkowej Italii.

Pod koniec 90 roku p.n.e. Gnejusz Pompejusz Strabon wzmocnił oblężenie Asculum. W jego armii znajdował się jego syn Gnejusz Pompejusz, Katylina oraz liczne oddziały Italików. W pobliżu miasta doszło w styczniu roku 89 p.n.e. do ważnej bitwy, w której to naprzeciwko siebie stanęło 75 tysięcy Rzymian i 50 tysięcy Italików. W wyniku tego starcia upadło Asculum, a bohaterskie oddziały kawalerii hiszpańskiej nagrodzone zostały obywatelstwem rzymskim.
W tym czasie na południu Rzymianie także odnosili sukcesy. Po początkowych niepowodzeniach konsula Porcjusza Katona, który zginął nad jeziorem Fucinus, Lucjusz Juliusz Cezar odniósł sukces. Jego legat Sulla, po odseparowaniu ścisłą blokadą Noli od Pompejów, zaczął systematycznie posuwać się w głąb terenów Samnitów. Jego niezwykle brutalna postawa pozwoliła szybko stłumić bojowe zapędy rywala i wkrótce zdobyto stolicę Bovianum, a potem wysunięte na północ miasto Sulmonę.

W tym czasie Pompejusz Strabon podporządkował Westynów i Pelignów, zmuszając do kapitulacji Corfinum. Poddali się także Marsowie, którzy zachęceni do tego zostali przez Mariusza (dowódca rzymski odwoływał się do dawnego braterstwa). W Aeserni schronili się jedni z ostatnich buntowników, którzy także zostali pokonani. Los Aeserni podzieliła Wenuzja, w ruinach której zginął odważny dowóca Marsów Pompejusz Silon. Na wieść o śmierci Silona poddali się Japygowie. Na południu w tym okresie Sulla podejmował kroki w celu finalnego stłumienia buntu w Samnium, Noli i Lukanii.

Na wieści o korzystnym obrocie sprawy w wojnie wydano lex Plautia Papiria, prawo które gwarantowało obywatelstwo tym Italikom, którzy w ciągu 60 dni złożyli broń i skierowali indywidulane podanie w tej sprawie do pretora. Ponadto za sprawą Pompejusza Strabona powstało prawo przyznające mieszkańcom Galii Przedalpejskiej przywileje przysługujące kolonom latyńskim, czyli ograniczone obywatelstwo rzymskie. Wojna de facto była skończona.

Znaczenie


Sprzymierzeńcy z wojny wyszli militarnie pokonani, jednak politycznie zyskali to o co walczyli. Otrzymali dostęp do obywatelstwa rzymskiego, co stawiało ich na równi z Rzymianami. Wielki sukces okupiony został jednak ogromną ilością ofiar. Przekazy historyków mówią o nawet 300 tysiącach poległych w bratobójczej wojnie. Dane te, nawet jeśli są zawyżone podkreślają tragizm sytuacji. Integracja sprzymierzeńców z ludnością rzymską wymagała kolejnych kroków. Potrzeba było przezwyciężyć różnice kulturowe, systemowe i gospodarcze. Ponadto trzeba było naprawić wielkie zniszczenia wojenne.

Liczba obywateli wzrosła z 400 tys. sprzed wojny do 900 tys. Choć więc sprzymierzeńcy zostali pokonani w wojnie, stali się przez obywatelstwo równi Rzymianom. W praktyce ich prawa polityczne były ograniczone koniecznością osobistego stawiania się na głosowanie w Rzymie. Cenzorzy ograniczyli także nowym obywatelom możliwość zapisu tylko do 8 tribus (z obecnych 35), zmniejszając ich znaczenie polityczne, w obawie przed ich liczebnością, przewyższającą starych obywateli Rzymu. Z czasem jednak te różnice były zacierane, a dostęp do samego wojska rzymskiego nie był w żaden sposób utrudniany. Legiony były stopniowo dominowane przez żołnierzy z prowincji pozaitalskich, którzy ulegali procesowi romanizacji.

Źródła wykorzystane

  • Historia Powszechna t. 4. Konsolidacja hellenizmu. Początki Rzymu i przemiany świata klasycznego, kons. prof. dr hab. E. Papuci-Władyka, prof. dr hab. J. Ostrowski
  • Jaczynowska Maria, Dzieje Imperium Romanum, Warszawa 1995

Zostań Patronem IMPERIUM ROMANUM!

Jeżeli masz chęć wsparcia największego polskiego portalu o antycznym Rzymie w jego dalszym rozwoju, zachęcam do objęcia IMPERIUM ROMANUM patronatem. Wierzę w to, że będę mógł liczyć na szersze wsparcie, które pozwoli mi jeszcze bardziej poświęcić się mojej pracy i pasji, maksymalnie usprawniać stronę oraz ukazywać świat antycznych Rzymian w interesującej formie.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Co nowego w świecie antycznych Rzymian?

Praktycznie co chwilę pojawiają się nowe informacje o nowych odkryciach i ciekawostkach o antycznym Rzymie. Jeśli chcesz być na bieżąco z nowościami zapisz się do newslettera.

Zapisz się do newslettera!