Powstanie Wercyngetoryska

(52 p.n.e.)


Złoty stater z wizerunkiem Wercyngetoryksa. Jego imię tłumaczy się jako „wielki wódz”, bądź „król nad-wojowników”.

Zwycięska wojna galijska Juliusz Cezara w latach 58 – 53 p.n.e. pozwoliła mu podporządkować praktycznie całą Galię władzy rzymskiej. Posiadając doświadczone, zaprawione w bojach oraz wierne mu legiony zaczął myśleć o przejęciu władzy w Rzymie.

Jednak niespodziewanie dla Cezara dopiero co ujarzmione ludy Galii zaczęły myśleć o wspólnym wystąpieniu przeciw Rzymianom. Próba wzniecenia jednego, zjednoczonego powstania wymagała dobrego przywództwa oraz wielkich ambicji mieszkańców. Wprawdzie ludy galijskie miały wspólny język i kulturę, lecz poszczególne plemiona były bardzo niezależne i często wrogo do siebie nastawione. Żadne plemię nigdy nie miało oporów przed szukaniem pomocy z zewnątrz. Silne antyrzymskie nastroje doprowadziły do potajemnego spotkania arystokracji różnych plemion, w celu zaplanowania powstania. Idea wywalczenia niepodległości dla ludów Galii była tak naprawdę złudna. Głównym celem wysoko postawionych członków rodów było zdobycie władzy w ich własnych plemionach.

Wercyngetoryks


Na przywódcę powstania wyznaczono Wercyngetoryksa, członka ludu Arwenów, który ogłoszony został przez swoich zwoleników jedocześnie królem plemienia. Zgromadził potężną armię, zdecydowanie bardziej zdyscyplinowaną od tej walczącej w czasie wojny galijskiej. Stworzył bardzo dobrą bazę zaopatrzeniową, która pozwalała mu na długie prowadzenie walk w polu. Organizacja armii Wercyngetoryska była więc doskonale przygotowana.

Tak wodza Galów opisuje Cezar:

Jak największą gorliwość połączył z jak największą bezwzględnością władzy; wahających się przymuszał surowością kar. Za poważniejsze bowiem wykroczenia skazywał na śmierć przez spalenie i wszelkiego rodzaju męczarnie, za mniejsze, po obcięciu uszu lub wyłupieniu jednego oka, odsyłał do domu, aby dla pozostałych byli ostrzeżeniem i surowością kary zastraszali innych.

Gajusz Juliusz Cezar, O wojnie galijskiej, VII 4

Co wiemy jednak o samym Wercyngetoryksie. Niewiele wiadomo o życiu wodza Galów. Historycy nie są zgodni nawet co do daty jego urodzenia. Prawdopodobnie urodził się ok. roku 82 p.n.e. Był z pochodzenia Arwernem, przyszedł na świat w domu wodza tego plemienia Celtyllusa. Z braku pisanych galijskich źródeł tamtej epoki, nie można nic pewnego powiedzieć o jego dzieciństwie. Prawdopodobnie, jak inni dobrze urodzeni Galowie, do siódmego roku życia wychowywał się w otoczeniu kobiet – swej matki i oficjalnych nałożnic ojca (galijscy mężczyźni mogli posiadać tyle kochanek, ilu tylko zdołali zapewnić byt i dach nad głową, ale na wszystkie musiała wyrazić zgodę oficjalna małżonka).

Przeważnie żony nie protestowały, posiadanie wielu oficjalnych kochanek było wyznacznikiem pozycji społecznej i bogactwa. Tym bardziej że Galowie prawie nie posiadali niewolników, wówczas przydawały się każde ręce do pracy w domu i obejściu. Galijscy mężczyźni rzadko bowiem przebywali w domach, poświęcając czas na wyprawy wojenne, polowania na dziki, uczty i biesiady oraz narady polityczne w plemieniu. Ojca widywał wówczas bardzo rzadko, dopiero po ukończeniu 21 lat, mógł publicznie pokazać się u boku ojca, wówczas stawał się mężczyzną. Do tego czasu nie miał nawet własnego imienia, a nazywany był po prostu synem Celtyllusa – Celtyllognatusem. Po skończeniu siódmego roku życia, opuszczał dom rodzinny i przechodził pod opiekę przybranego ojca, u którego, jak większość młodzieńców galijskich przebywał przez 5 lat, ucząc się posługiwania lekką bronią – łukiem.

Po skończeniu 12 lat trafiał do szkoły druidów, gdzie uczył się pieśni religijnych i patriotycznych, sławiących dawnych galijskich bohaterów, a także czytania i pisania, jednak tylko greki potrzebnej Galom do spisywania umów handlowych. Po 4-letniej nauce w szkole druidów, mając 16 lat, rozpoczynał naukę posługiwania się bronią – mieczem i toporem. Tej sztuki uczyły młodych galów kobiety, swoiste amazonki, które miały też za zadanie nauczenia chłopców sztuki miłości. Po skończeniu 21 lat wrócił Wercyngetoryks do rodzinnego domu. Jego ojciec został oskarżony o dążenie do władzy królewskiej i stracony ok. 70 p.n.e. Matka prawdopodobnie zmarła niedługo po jego powrocie. Według niektórych przekazów Wercyngetoryks miał żal do swego wuja – brata matki, którego podejrzewał o udział w spisku na życie ojca. Ojca zaś idealizował, próbując osiągnąć to, co jemu się nie udało.

Wybuch powstania


Celtyccy wojownicy.

W roku 57 p.n.e. zaciągnął się Wercyngetoryks do galijskiej armii Cezara. Jako przedstawiciel „szlachty” galijskiej” wszedł nawet do rady wojskowej Cezara, dzięki czemu poznawał plany i taktykę rzymskich oddziałów. Odszedł z armii po kilku miesiącach z powodu sprzeciwu wobec brutalnego mordowania galijskiej ludności przez rzymskich legionistów. Wrócił wówczas do domu rodzinnego i na kilka lat wycofał się z życia politycznego Galii. Od tego czasu stał się faktycznym, acz jeszcze ukrytym wrogiem Rzymian. Impulsem do zaangażowania się w wojnę z Cezarem było dla Wercyngetoryksa, jak zresztą dla wielu Galów, zwycięstwo Belgów pod Aduatuką, zaś bezpośrednim powodem wybuch powstania antyrzymskiego w kraju Karnutów.

W lutym 52 p.n.e. Karnutowie, mieszkający nad środkową Loarą, napadli i wymordowali rzymskich kupców oraz zdobyli magazyny zbożowe rzymskiej armii w ich stolicy Cenabum. Wieści o tym wydarzeniu rozeszły się lotem błyskawicy po całej Galii, dotarły też do Gergowii stolicy kraju Arwernów. Wercyngetoryks uznał, że nadszedł czas działania. Na wiecach w Gergowii próbował przekonać Arwernów do przyłączenia się do powstania i walki z Rzymianami. Rządząca wówczas w Gergowii starszyzna nie była chętna do występowania przeciw Cezarowi, dzięki któremu nadal mogła sprawować władzę.

Wercyngetoryks został wypędzony z miasta. Udał się wówczas na prowincję. Jeździł od wioski do wioski, przemawiał i przekonywał mieszkańców do walki z Rzymem. Nie było to wcale takie trudne, wojna weszła już do każdego prawie galijskiego domu i nie było rodziny, która nie straciłaby kogoś podczas toczących się już 6-letnich walk. Szybko powiększał się krąg zwolenników Wercyngetoryksa, jego szeregi rosły z dnia na dzień. Z początkiem marca tego roku wkroczył do Gergowii i wypędził z niej prorzymskich naczelników. Zaraz potem został przez ludność miasta obwołany królem i przywódcą powstania.

Linia celtyckich wojowników.

W ciągu kilku następnych tygodni do Arwernów zaczęły przyłączać się i inne plemiona środkowej i zachodniej Galii. Wercyngetoryks obwołany został wodzem galijskiego powstania ludowego – była to pierwsza w historii tego kraju próba zjednoczenia wszystkich plemion galijskich. Przysięgę wierności na swe sztandary bojowe – jedną z największych świętości Galów złożyli mu wodzowie i naczelnicy wielu plemion. Nowy król Arwernów nie namierzał jednak czekać, aż dany kraj opowie się za nim, lecz sam najeżdżał i siłą zmuszał ludność plemienia do posłuszeństwa. Tak zmusił do przyłączenia się do niego Biturygów sąsiadów Karnutów, a jego wódz Kadurkus przekonał do powstania Rutenów.

Sprawy w Galii zaczęły przybierać dla Cezara coraz gorszy obrót. Został odcięty od swych legionów na północy. Nie ufał już żadnym z dotychczasowych galijskich sprzymierzeńców, ale musiał dotrzeć do swych wojsk w północnej Galii. Podjął śmiały plan przejścia przez zaśnieżone, strome i niebezpieczne nawet w lecie góry Sewenny. Mimo ciężkiej przeprawy cel został osiągnięty, a Galowie zostali całkowicie zaskoczeni. Cezar wkroczył do kraju Arwernów. Wercyngetoryks musiał teraz zawrócić z kraju Biturygów, by ratować swą ojczyznę. Cezar zbierał w tym czasie wszystkie swoje siły i wyznaczył rejon koncentracji wojsk w miejscowości Agedinkum – dzisiejsze Sens.

Wercyngetoryks ruszył przeciwko Gorgobinie, mieście w którym Cezar osiedlił wiernych sobie Bojów. Nieudzielenie pomocy tak teraz nielicznym sojusznikom Rzymu spowodowałoby odpadnięcie od Cezara wszystkich galijskich sił. Nie miał wyjścia, musiał ruszyć Bojom na odsiecz, choć droga wcale nie była łatwa z powodu zimy. Najpierw jednak ruszył przeciw Agedincum – stolicy Senonów, które zdobył, potem padło Carnuntum, miasto Karnutów, od którego bunt się rozpoczął, zostało ono spalone a ludność wymordowana, nieliczni dostali się do niewoli. Ruszył teraz przeciw Biturygom, lecz ci nie zamierzali walczyć z siłami Cezara, poddali swe miasto Nowiodunum.

W momencie przejmowania miasta przez Rzymian, ujrzano w oddali jazdę Wercyngetoryksa, ten bowiem na wieść o poczynaniach Cezara przerwał oblężenie Gorgobiny i ruszył, by przeciąć Cezarowi drogę. Mieszkańcy Nowiodunum wpadli w panikę, nie chcieli by wódz Galów uznał ich za zdrajców, postanowili zamknąć przed Rzymianami bramy swego miasta. Żołnierze rzymscy, będący już w środku, tylko cudem wydostali się poza mury. Potyczka pod murami Nowiodunum zakończyła się zwycięstwem Rzymian i Biturygowie znów otworzyli bramy przed Cezarem. Cezar ruszył teraz na Awarikum – stolicę tego plemienia. Wercyngetoryks postanowił zmienić teraz plan swego działania, który przedstawił na zebraniu wodzów wszystkich plemion dochowujących mu wierności.

Najważniejszą częścią tego planu było odcięcie Rzymian od aprowizacji, aby to osiągnąć należało zastosować metodę „spalonej ziemi”, niszczenia wszystkich miast, osad, zabudowań na drodze przemarszu legionów, tak aby zmusić ich do odwrotu. Plan ten został odrzucony przez wielu naczelników plemion leżących na trasie marszów Rzymian, szczególnie ostro zaprotestowali Biturygowie. Wercyngetoryks złamał jednak ich opór, a rada galijska plan przyjęła. Wódz Galów zgodził się tylko na pozostawienie miasta – twierdzy Awarikum, o co mieszkańcy miasta błagali go na kolanach. Wkrótce miał pożałować tej decyzji.

Upadek Awarikum


Rampa wybudowana przez rzymskich legionistów pod Avaricum. Był to kolejny przykład talentów inżynieryjnych Rzymian.
Na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0.

Galowie przystąpili do działania, niszcząc wszystko na drodze legionów. W samym kraju Biturygów, w ciągu jednego dnia zniszczono 20 osad, a ludność tych miasteczek musiała przyłączyć się do Wercyngetoryksa. Natomiast mniejsze oddziały rzymskie, wysłane na poszukiwanie żywności, były atakowane i znoszone przez Galów. Cezar dowiedział się o lokalizacji obozu Wercyngetoryksa, i postanowił na niego uderzyć. Atak nie udał się, tym razem to Rzymianie zostali pobici i musieli się wycofać. Postanowił teraz skierować się przeciw jedynemu miastu, pozostałemu na ziemi Biturygów – Awarikum.

Wercyngetoryks rozłożył się obozem w pobliżu twierdzy, z zamiarem przeciwdziałania rzymskim atakom. Dostęp do miasta otoczonego bagnami był możliwy jedynie od południowo-wschodniej strony, lecz i to podejście było bardzo wąskie. Mieszkańcy miasta zaś wytrwale bronili się przed rzymskimi atakami, dokonywali podkopów pod rzymskie rampy i niszczyli je, palili hulajgrody, chwytali w pętle zarzucane na mury osęki. Gdy w 25. dniu oblężenia Rzymianie zbudowali rampę podchodzącą pod same mury, Galowie zrobili wypad i poważnie uszkodzili konstrukcję, jednak nie udało im się jej zniszczyć.

Obrońcy Awarikum doszli do wniosku, że jednak lepiej będzie wycofać się z miasta i połączyć z Wercyngetoryksem. Nie powiodło im się to, ponieważ kobiety przerażone tym, że zostaną same, podniosły wielki lament, co zawiadomiło Rzymian. Na drugi dzień nad miastem rozszalała się wielka nawałnica, Rzymianie postanowili wówczas zaatakować, podciągnęli pod mury hulajgrody i przystąpili do ataku. Rzymianie wybili prawie 40 tys. mieszkańców miasta, mężczyzn, kobiet i dzieci. Jedynie 800 Galom udało się wydostać z twierdzy i dotrzeć do obozu Wercyngetoryksa.

Bitwa pod Gergowią


Cezar uzupełnił w zdobytym mieście zapasy żywności i zezwolił legionom na kilka dni odpoczynku. Upadek Awarikum, nie spowodował bynajmniej spadku popularności Wercyngetoryksa wśród Galów, na co liczył obecnie Cezar. Wręcz przeciwnie, jego pozycja jeszcze wzrosła, a to dlatego że wódz Galów nie wierzył nigdy w możliwość obrony Awarikum, i chciał zniszczyć tę twierdzę tak jak i inne na drodze Rzymian. Ustąpił tylko ze względu na błagalne prośby mieszkańców miasta. Cezar postanowił wreszcie rozprawić się z Wercyngetoryksem w jednej dużej bitwie w jego kraju.

Podzielił armię i z 6 legionami ruszył na stolicę Arwernów – Gergowię.

Dokładny przebieg oblężenia pod Gergowią

Cezar, oblegający Gergowię przez prawie 2 miesiące, został pobity i musiał wycofać się spod jej murów na początku lipca 52 p.n.e. To, co działo się w Gergowii po pierwszym zwycięstwie Galów nad siłami Cezara, pod jego osobistym dowództwem, można określić jako jeden wielki, wybuch radości. Wercyngetoryks został podniesiony na tarczy i trzykrotnie obnoszony wokół murów stolicy Arwernów, przy okrzykach rzucanych przez Galów: „niech żyje Wercyngetoryks, niech żyje wódz”.

Od tej pory pozycja Wercyngetoryksa w Galii stała się na tyle dominująca, że gdy tylko wkraczał na czele swych oddziałów do stolicy jakiegokolwiek plemienia galijskiego, ze swych miejsc wstawali przedstawiciele starszyzny, czyniono to na znak szacunku i przywiązania do tego ledwie 30-letniego Gala. Wercyngetoryks nagle dzięki tej jednej bitwie oczarował i „zahipnotyzował” Galów, nie tylko mężczyzn, lecz przede wszystkim także kobiety, które m.in.: rzucały kwiaty pod jego stopy, gdy przechodził. Natomiast pozycja Cezara w Galii słabła z dnia na dzień, odstąpili od niego prawie wszyscy tak nieliczni przecież sojusznicy jak choćby Eduowie, wyjątkiem byli Remowie i Lingonowie. Po 6 latach walk, grabieży, palenia, niszczenia i ujarzmienia Galii, nagle Cezar znajdował się w centrum obcego, całkowicie wrogiego mu kraju, w którym nie mógł już liczyć na żadnych sojuszników.

Bitwa konna nad rzeką Saoną


Najtragiczniejsza w skutkach okazała się zdrada Eduów, opanowali oni bowiem Nowiodunum nad Loarą, gdzie znajdowały się główne magazyny rzymskiej armii i gdzie trzymano zakładników podbitych plemion oraz cały skarbiec. W tej sytuacji wielu oficerów Cezara uznało, że najlepszym krokiem będzie wycofanie się na południe w stronę Galii Narbońskiej. Uznali bowiem, że kampania przynajmniej na razie jest przegrana, należy się wycofać na południe, uzupełnić siły i ponownie ruszyć na Wercyngetoryksa. Cezar jednak myśl o wycofaniu zdecydowanie odrzucił.

Po pierwsze dlatego, że wycofanie się Rzymian na południe równałoby się rezygnacji z wszystkich zdobyczy, które przez te lata osiągnięto, jednocześnie wzmocniłoby to niewspółmiernie siłę Wercyngetoryksa. Po drugie, odwrót uniemożliwiały góry Sewenny, a po trzecie i chyba najważniejsze, pozostawiono by własnemu losowi Labienusa, który walczył z Paryzjami nad Sekwaną. Cezar zdecydował, iż należy ruszać na północ i połączyć swe siły z oddziałami pod wodzą Labienusa. Natomiast ów Labienus próbował zdobyć stolicę Paryzjów – Lutecję dzisiejszy Paryż, co mu się jednak nie udało.

Na wieść o klęsce Cezara pod Gergowią wycofał się do stolicy kraju Senonów Agendikum. Tutaj w połowie lipca po przekroczeniu Loary połączył się z nim Cezar. Tymczasem Wercyngetoryks zwołał do Bibrakte – stolicy Eduów, wielkie zebranie wszystkich walczących z Rzymianami ludów Galii. Został na nim wybrany jedynym i największym wodzem ludowego powstania galijskiego przeciw Rzymowi. Wyznaczono kontyngenty poszczególnym ludom, wynoszące łącznie 15 tys. wojowników. Postanowiono również za radą Wercyngetoryksa kontynuować wojnę partyzancką i taktykę „spalonej ziemi”, aby maksymalnie osłabić rzymskie oddziały Cezara.

Jeźdźcy galijscy z I wieku p.n.e.

Nakazał jednocześnie wszystkim plemionom galijskim mającym swe siedziby przy granicy z rzymską prowincją Narbońską zaatakować ją. Sam zaś z głównymi siłami zamierzał ostatecznie rozprawić się z Cezarem. W Narbonensis stacjonowały jedynie 22 kohorty pod rozkazami Lucjusza Cezara, kuzyna niedawnego zdobywcy Galii, sytuacja była więc dramatyczna. Cezar zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji, postanowił ratować przynajmniej dawne rzymskie posiadłości w Galii, wyruszył więc na południe na pomoc Lucjuszowi. Wercyngetoryks doskonale orientował się w planach Rzymian, podążał za cezarem krok w krok, wyczekując stosownej okazji do uderzenia.

Gdy legiony minęły wyżynę Langres w kraju Lingonów, postanowił uderzyć na Cezara. Galijscy jeźdźcy oskrzydlili rzymską kolumnę marszową od wschodu i południa oraz zdołali opanować wzgórze na lewej flance. Cezar postanowił rzucić do walki swoich germańskich jeźdźców, których jeszcze niedawno formował na północy, jednak ich kuce nie mogły równać się ze wspaniałymi wierzchowcami Galów. Nakazał więc rzymskim oficerom oddać Germanom swoje konie. Miało to decydujące znaczenie dla przebiegu całej bitwy, pozwoliło rzymskim legionistom zyskać niezbędny czas na ustawienie szyku bojowego i ochronę swoich taborów.

Tymczasem Germanie odbili wzgórze z lewej flanki i rozpoczęli pościg za uciekającymi stamtąd Galami. Wercyngetoryks, widząc załamanie się swojej linii od wschodniej strony, wydał rozkaz do odwrotu. Odwrót przerodził się w ucieczkę, padło wielu zabitych po galijskiej stronie, przypuszczalnie ok. 4 tys., Rzymianie pojmali też wielu jeńców, głównie Eduów. Wercyngetoryks nakazał odwrót w kierunku Alezji stolicy Mandubiów, tym razem to Cezar postępował za nim krok w krok.

Bitwa pod Alezją


Następnego dnia Cezar stanął pod murami Alezji. Od południa i północy wzgórze, na którym stało miasto, opływały rzeki Oserain i Ose. Od zachodu rozciągała się równina Laumes, długości ok. 4,5 km. Od wschodu rozciągał się zaś płaskowyż Bussy i góra Pennevelle. Był początek września 52 p.n.e. Cezar rozkazał otoczyć miasto 2 liniami wałów obronnych, jedną wewnętrzną od strony Alezji – contravallatio, zaś drugą zewnętrzną na wypadek ewentualnej odsieczy – circumvallatio. Całość obwarowań liczyła ponad 20 km, ponadto zbudowano 8 obozów wojskowych i 24 forty wartownicze.

Prócz tego 2 fosy po 5 metrów szerokości i 2,5 głębokości, wzniesiono też palisadę wzmocnioną drewnianymi wieżami rozmieszczonymi co 100 metrów. Do budowy owych umocnień użyto drewna z okolicznych lasów, ogałacając z nich całą równinę Laumes i wyżynę Flavigny. Ponadto wykopano 5 równoległych rowów, w które powbijano ostro zastrugane grube gałęzie powiązane ze sobą w taki sposób, by nie można było ich wyrwać, oraz jamy głębokości 90 cm zakryte gałęziami z wbitymi w nie grubymi palami. Gallowie nie weszli do miasta, podobnie jak pod Gergowią, lecz rozłożyli się obozem pod murami Alezji.

Zrekonstruowana twierdza pod Alezją. W twierdzy z powodu głodu zaczęło dochodzić do aktów kanibalizmu. Z czasem obrońcy wypuścili z twierdzy osoby, które nie walczyły, skazując je tym samym na powolną śmierć pomiędzy fortyfikacjami Cezara i Wercyngetoryksa.
Autor: Milko Anselmi | Na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0.

Ostatecznie po zaciętych walkach następnego dnia do obozu przybyli dyplomaci z żądaniem bezwarunkowej kapitulacji. Wercyngetoryks został pojmany, a wielu jego żołnierzy stracono.

– Dokładny przebieg oblężenia pod Alezją –

Konsekwencje


Pacyfikacja powstania przyniosła Rzymianom ogromne łupy. Pojmano mnóstwo jeńców, wedle przekazów Pliniusza do niewoli sprzedanych zostało 1.000.000 ludzi. Ponadto podobno każdy rzymski żołnierz otrzymał własnego jeńca, którego mógł sprzedać jako niewolnika. Cezar poprzez łup zdobyte w Galii mógł bez przeszkód spłacić ogromne zadłużenia, gromadzone od początków kampanii wojennej w 58 roku p.n.e. Arewrnowie i Eduowie zostali potratowani łagodnie. Wojownicy tych plemion mogli bez przeszkód wrócić do własnych domów. Cezar tym czynem chciał okazać swoją dobroć, licząc na wsparcie tych plemion w ewentualnych, kolejnych buntach Galów. Sam wódz galijski, Wercyngetoryks został pojmany i uwięziony.

Nadszedł bez zapowiedzi. Pojawił się nagle przy trybunale, gdzie Cezar zasiadał, by ogłaszać wyroki. Niektórzy Ryzmianie odsunęli się, jako że Wercyngetoryks był rosły, a w swej zbroi budził jeszcze większą grozę. Gdy umilkła wrzawa, wystąpił by przemówić. Padł na kolana przed Cezarem, prosząc tym gestem o miłosierdzie. Wielu patrzących na to wypełniło współczucie, gdy porównywali jego obecną sytuację z wcześniejszym powodzeniem.

Kasjusz Dion, Historia rzymska”, 40, 41

Cezar zamierzał go wykorzystać w trakcie swojego triumfu w 46 roku p.n.e., gdzie miał zostać uroczyście uduszony.

Walki w Galii jednak nie zakończył się tylko jedną bitwą. Do starć dochodziło jeszcze wielokrotnie. W 51 roku p.n.e. doszło do kolejnego powstania. Cezar natychmiast wysłał odpowiednie siły i zniszczył najważniejsze źródła oporu. Po zdobyciu Ukselodunum kazał obciąć ręce wszystkim żywym wojownikom, aby w przyszłości nie mogli już więcej nosić broni.

Źródła wykorzystane

  • Cary M., Scullard H. H., Dzieje Rzymu. Od czasów najdawniejszych do Konstantyna t. I, Warszawa 1992
  • Jaczynowska Maria, Historia starożytnego Rzymu, Warszawa 1984
  • Krawczuk Aleksander, Gajusz Juliusz Cezar, Warszawa 1972
  • Markale Jean, Wercyngetoryks, Warszawa 1988
  • Matyszak Philip, Wrogowie Rzymu. Od Hannibala do Attyli, króla Hunów, Warszawa 2007
  • Mikołajczak Aleksander Wojciech, Cezara Wojna Galijska, Wrocław 1996

Zostań Patronem IMPERIUM ROMANUM!

Jeżeli masz chęć wsparcia największego polskiego portalu o antycznym Rzymie w jego dalszym rozwoju, zachęcam do objęcia IMPERIUM ROMANUM patronatem. Wierzę w to, że będę mógł liczyć na szersze wsparcie, które pozwoli mi jeszcze bardziej poświęcić się mojej pracy i pasji, maksymalnie usprawniać stronę oraz ukazywać świat antycznych Rzymian w interesującej formie.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Co nowego w świecie antycznych Rzymian?

Praktycznie co chwilę pojawiają się nowe informacje o nowych odkryciach i ciekawostkach o antycznym Rzymie. Jeśli chcesz być na bieżąco z nowościami zapisz się do newslettera.

Zapisz się do newslettera!