Triumf rzymski


Relief z Łuku Tytusa ukazujący pochód z trofeami zdobytymi w Jerozolimie w roku 70 n.e.
Autor: Steerpike | Na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0.

Triumf rzymski (triumphus) wywodzi się jeszcze z czasów królewskich. Przysługiwał on zwycięskiemu władcy, a początkowo związany był z rytuałem oczyszczenia żołnierzy – był więc przede wszystkim uroczystością religijną. Z biegiem czasu jednak stopniowo zatracał swój religijny charakter stając się coraz bardziej okazałym widowiskiem ku zadowoleniu plebsu. Oczywiście nie bez znaczenia była też funkcja propagandowa, tak państwowa, jak i prywatna czyli rodowa. Każdy wódz rzymski marzył przecież o odbyciu pełnego triumfu.
Zasadniczo rozróżniano dwa rodzaje triumfów: triumphus curulis (tzw. wielki triumf), podczas którego triumfator jechał na rydwanie typu kwadrygi (currus triumphalis) i ovatio, gdy wódz jechał konno. Wyróżniano jednak także odmiany.

Potencjalny triumfator w miarę upływu czasu zaczął podlegać pewnym warunkom, które musiał wpierw spełnić, aby móc ubiegać się o prawo do triumfu. Oto one:

Warunki przyznania prawa do triumfu

  • triumfator musiał być obecnym lub byłym dyktatorem, konsulem czy pretorem i musiał spełniać któryś z wyżej wymienionych urzędów w czasie tej wojny;
  • wódz musiał postępować zgodnie z wolą bogów, czyli posiadać tzw. ius auspicii na danym terenie;
  • wódz musiał osobiście dowodzić oddziałami;
  • wojna musiała być prowadzona z wrogiem zewnętrznym (wojna domowa nie wchodziła w rachubę);
  • w wyniku wojny musiało zostać przyłączone nowe terytorium (odzyskanie utraconego się nie liczyło);
  • w pojedynczej bitwie musiało zginąć przynajmniej 5000 wrogów przy proporcjonalnie niższych stratach własnych;
  • triumfator musiał przyprowadzić wojsko pod mury Rzymu.

Tak jak wcześniej wspomniałem wyróżnić można było także odmiany triumfu. Istniały ogólnie cztery odmiany triumfu. Pierwszą stanowił wspomniany triumf właściwy – „wielki” (triumphus curulis) odbywany w Rzymie za zgodą Senatu. W wypadku nieuzyskania takiego zezwolenia, wódz na swój koszt celebrował triumf na Górze Albańskiej (triumphus in Monte Albano). Tego rodzaju uroczystość datuje swój początek na 231 rok p.n.e. Jej przebieg i znaczenie niczym nie różniły się od triumfu miejskiego. Przy czym triumf właściwy nie przysługiwał za zwycięstwo na morzu. W związku z tym wykształcił się nowy rodzaj tej uroczystości, zwany triumphus navalis, który łączył się z ustawieniem w mieście columna rostrata. Ostatnią odmianą triumfu była owacja (ovatio – „mały triumf”, minor triumphus), której początek datujemy na okres Republiki.

Triumf posiadał dwie zasadnicze cechy: z jednej strony był oddaniem hołdu bogom, z drugiej zaś zaszczytem dla wodza. Elementem sakralnym tej instytucji były supplicationes. Urządzano je głównie z okazji zwycięstwa i na cześć zwycięzcy, aczkolwiek należały się bogom. Z biegiem czasu aspekt religijny przerodził się w świecki. W okresie cesarstwa supplicationes były uczczeniem zwycięskiego wodza. Wraz z końcem Republiki i początkiem Cesarstwa aspekt religijny ustępował miejsca politycznemu. Innym elementem sakralnym było przekonanie, że triumf jest obowiązkiem wobec bogów, związanym poprzez votum z auspicjami wodza. Wyposażony w auspicja dowódca otrzymywał jednocześnie zgodę bogów na kampanię wojenną. Prosząc o tę zgodę, przed wyruszeniem na pole bitwy składał w świątyni ofiary, poprzez które wnosił prośby do bogów, zobowiązując się jednocześnie do ich spełnienia. Stąd składane bogom podczas triumfu łupy i zdobycze wojenne stanowiły wypełnienie ustalonych między wodzem a bogiem warunków zwycięstwa. Triumf był zatem sakralnym obowiązkiem, stąd odmowa triumfu była równoznaczna z obrazą boga i zwycięzcy. Nie wiadomo, w jaki sposób wywiązywano się z powyższego obowiązku wobec boga w wypadku odmowy tego zaszczytu. Pewnym wyjściem mógł być triumf na Górze Albańskiej, odbywany bez zgody Senatu na życzenie i koszt samego wodza.

W uroczystości tej pojawiał się też aspekt sakralny o charakterze magicznym. Zawierał się w akcie przejścia pochodu triumfalnego przez bramę triumfalną, co miało znaczenie oczyszczające. Wojsko wyzwalało się wtedy od wszelkiego zła, które niesie ze sobą wojna. Laur noszony w czasie święta przez triumfatora czy żołnierzy posiadał takie samo znaczenie. Obok aspektu katartycznego, obserwujemy także istnienie aspektu apotropaicznego. Obronę przed demonami i złymi duchami zapewniały amulety umieszczone na powozie triumfalnym i ciele triumfatora. Purpurowe szaty, barwienie twarzy minią również musiały mieć znaczenie apotropaiczne. Słowo niewolnika stojącego za triumfatorem miało odżegnać złe duchy.

Segement XX Fasti triumphales, które to zostały opublikowane około 12 roku p.n.e. Zawierają one listę triumfów od założenia Rzymu aż do czasów Augusta. Ten fragment przedstawia triumfy podczas I wojny punickiej.
Autor: Rossignol Benoît | Na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0.

I tak triumf zastrzeżony był tylko dla tych wodzów, którzy posiadali imperium oraz prowadzili wojnę suis auspiciis. Tego zaszczytu mogli ponadto dostąpić jedynie obywatele rzymscy z urodzenia. Od czasów Augusta przysługiwał on jedynie cesarzowi i członkom jego rodziny, pozostali zaś wodzowie otrzymywali ornamenta triumphalia. Auspicja obejmowały jedynie okres trwania wojny, a kończyły się wraz z przekroczeniem granicy miasta (pomerium). Jeśli zwycięzca wkroczył do Rzymu przed odbyciem triumfu, błyskawicznie tracił do niego prawo z racji utraconych w ten sposób auspicjów. Z tego powodu sprawozdania z przebiegu wojny składał wódz przed Senatem poza murami miasta. Uchwałę o triumfie Senat podejmował również poza murami miasta. Przy udzielaniu zgody na celebrację święta Senat brał pod uwagę warunki, które musiały być spełnione. Triumf zatem przysługiwał jedynie w wyniku zakończonej sukcesem wojny, a nie pojedynczej bitwy, przy czym musiała być ona poważna, a przeciwnik godny. Stąd nie można było uzyskać triumfu za zwycięstwo nad piratami lub niewolnikami. Wypowiedzenie wojny powinno być przeprowadzone zgodnie z prawem, a wódz, który miał ją prowadzić, musiał posiadać zgodę i upoważnienie Senatu i ludu rzymskiego. Kolejny warunek dotyczył rodzaju zwycięstwa. Musiało być ono krwawe, przytłaczające, a ogólna liczba zabitych w różnych walkach wrogów sięgać musiała przynajmniej pięciu tysięcy. Procedura przyznania triumfu wyglądała następująco. Z wnioskiem o prawo do odbycia triumfu występował najczęściej zwycięzca, ale zdarzały się przypadki, iż Senat sam wydawał uchwałę przyznającą ów zaszczyt. W wypadku wydania zgody Senat zapewniał środki pieniężne na zorganizowanie uroczystości.

Owacja (ovatio) był to triumf mniejszej rangi, przyznawany zwycięskim wodzom po ukończeniu prowadzonej przez nich wojny. Owacja, zdaniem G. Rohdego, nigdy nie była ceremonią oddzielną i samoistną. Zawsze związana była bowiem z triumfem właściwym (triumphus curulis). Pierwotnie miała całkowicie zastąpić instytucję triumfu. Ten ostatni bowiem był postrzegany w początkach Republiki negatywnie, kojarzył się z pozostałościami po czasach kiedy przysługiwał tylko królom. W obliczu zmiany ustroju na republikański ten relikt dawnej epoki zbyt mocno przypominał dawne święto królewskie. Stąd niechęć Rzymian, by kogokolwiek wywyższać poprzez owację. Tendencje do całkowitego zastąpienia uroczystego triumfu formą skromniejszą – bez rydwanu, szat triumfalnych, berła i wieńca laurowego – ustąpiły jednak pod naporem starań arystokracji, dzięki której przywrócono blask dawnego triumfu, nie rezygnując jednak z nowej formy.Jeśli zwycięski wódz nie spełniał wymagań zwycięstwa kwalifikującego go do odbycia triumfu, wówczas Senat mógł przyjąć ustawę kompromisową i odmówić tego honoru lub też przyznać w rekompensacie owację.

Pierwsze lata Republiki obfitowały w liczne ceremonie triumfalne, a kandydatów do ubiegania się o taki rodzaj nagrody było coraz więcej. Stąd konieczność wprowadzenia pewnych wymagań i warunków, jak odpowiednia liczba zabitych nieprzyjaciół czy też zdobycie nowych obszarów. Postępowano tak, aby chwała najwyższego honoru nie spowszedniała i nie straciła swojego znaczenia. Źródła wspominające o odbywaniu owacji to przede wszystkim fasti triumphales Capitolini oraz przekazy literackie Liwiusza, Plutarcha, Appiana i Swetoniusza. Na podstawie tych źródeł można ustalić liczbę około 30 owacji, które odbyły się od początku Republiki do połowy I wieku n.e. Z tak skromnej liczby można wnioskować, iż nowa forma świętowania zwycięstwa nie cieszyła się zbyt wielką popularnością. Triumfy odbywano zdecydowanie częściej i chętniej. Dla porównania zauważmy, iż Oroziusz podaje liczbę 320 triumfów od czasów najdawniejszych do Wespazjana.

Najstarsza owacja była święcona w 503 roku p.n.e. przez P. Postumiusa Tubertusa po zwycięstwie nad Sabińczykami. Inną owację odbywał w 211 roku p.n.e. M. Claudius Marcellus. Przebieg tego wydarzenia znamy dzięki Tytusowi Liwiuszowi:

Do miasta wkroczył w owacji z wielką, niesioną przodem zdobyczą. Niesiono obraz przedstawiający zdobyte Syrakuzy, katapulty, balisty i inny sprzęt wojenny, wspaniale zdobycze i bogactwa władców syrakuzańskich, srebrne i spiżowe wyroby artystyczne i inne przedmioty, kosztowne szaty oraz wiele sławnych posągów, które zdobiły Syrakuzy na równi z najprzedniejszymi miastami greckimi. Jako znak zwycięstwa nad Punijczykami prowadzono osiem słoni. Nie mniejszym przedmiotem widowiska byli także idący przodem w złotych wieńcach Syrakuzańczyk Sosys i Hiszpan Merykus. Pierwszy z nich posłużył za nocnego przewodnika, drugi wydał Insulę i tamtejszą załogę.

Liwiusz, Dzieje Rzymu

Kilka owacji święcił Oktawian August. Swetoniusz twierdzi, iż pierwsza odbyła się po bitwie pod Filippi, według fasti kapitolińskich i Diona w roku 40 p.n.e., po zawarciu pokoju z Antoniuszem. Druga owacja odbyła się w czasie idów listopadowych 36 roku p.n.e., po zwycięstwie sycylijskim. W listach Cycerona znajdujemy informację o trzeciej, wcześniejszej od wymienionych owacji, aczkolwiek nie wiadomo, czy rzeczywiście miała miejsce. W okresie od Augusta do Hadriana zatwierdzono sześć owacji, w tym jedną święconą przez senatora nie należącego do rodziny cesarskiej. Z liczby sześciu przyznanych owacji odbyły się tylko trzy. Owacja Germanika w roku 18 n.e. w nagrodę za sukcesy odniesione w Armenii, gdzie osadził na tronie Artaksjasza, nie doszła do skutku ze względu na przedwczesny zgon młodego dowódcy. W 21 roku n.e. powracający z Kampanii Tyberiusz odrzucił uchwaloną przez Senat owację, bowiem uważał ją za inane praemium. Omawiany zaszczyt spotkał w 11 roku p.n.e. Nero Claudiusa Drususa, brata Tyberiusza, którego uczcić chciano w ten sposób za zwycięstwa odniesione w Germanii. Druzus jednak zmarł w drodze do Rzymu, wskutek czego nie odbył owacji. Tyberiusz dostąpił tego typu wyróżnienia na przełomie lat 8 i 9 n.e. w nagrodę za stłumienie powstania iliryjskiego. W 40 roku mały wjazd triumfalny do Rzymu odbył cesarz Kaligula z powodu wyprawy do Brytanii. Ostatnią znaną owację odnotowano w 47 roku n.e.

Przebieg triumfu


Przedstawienie cesarza Marka Aureliusza podczas triumfu. Warto odnotować ukazanie imperatora wraz z geniuszem nad jego głową, co ma symbolizować boskość.
Autor: MatthiasKabel | Na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0.

Zwycięski wódz pozostawiał wojsko poza obrębem miasta i wkraczał do niego samotnie, aby zdać szczegółowe sprawozdanie Senatowi. Wtedy Senat rozpatrywał prośbę. Dopiero gdy dostał zgodę, mógł wkroczyć do miasta. Trasa była ściśle określona i wiodła z Pola Marsowego, przezForum Boarium, koło Palatynu i przez via Sacra na Forum Romanum i dalej na Kapitol.

Triumfator stał na kwadrydze (o kształcie kolistym, bogato zdobiony w złocenia i inkrustacje z kości słoniowej, zamknięty z wszystkich stron i zawsze zaprzężony w białe konie), ubrany w purpurową, lamowaną złotem szatę, w lewej ręce trzymał gałązkę lauru, a w prawej berło z kości słoniowej zwieńczone orłem. Twarz pomalowaną miał na wzór Jowisza cynobrem. Za nim na kwadrydze stał często niewolnik państwowy, trzymający nad głową triumfatora złoty wieniec i przypominający mu co chwila, że jest on tylko człowiekiem śmiertelnym („Pamiętaj, że jesteś tylko człowiekiem”). Pochód otwierali członkowie senatu i dostojnicy, dalej szli muzykanci, za nimi niesiono wizerunki zdobytych krain i miast czy przekroczonych gór i rzek. W następnej kolejności prowadzono zwierzęta ofiarne, po nich szli jeńcy wojenni, a na ich czele królowie zdobytych krajów lub naczelnicy podbitych plemion. Dopiero za nimi jechał triumfator, dalej szły jego oddziały, krzycząc: io trumphe, a także kroczyli uwolnieni z niewoli Rzymianie. Pochód odbywał się na koszt państwa. Gdy Senat odmówił przyznania triumfu wódz mógł go odbyć, tak jak wspomniałem, na własny koszt na Górze Albańskiej. Jeśli natomiast nie zostały spełnione wszystkie wymagane warunki, przyznawano wtedy tzw. owację. Wódz kroczył wtedy pieszo, ubrany w zwykłą togę, bez berła, a pochodu nie poprzedzał Senat. Nieodłączną częścią triumfu było też składanie ofiar w świątyni Jowisza na Kapitolu.

Juliusz Cezar po zwycięstwie nad Pontem kazał nieść przed sobą słynny napis: veni, vidi, vici , czyli: „przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem”. Wśród ozdób niesiono obrazy miast, a także rzek: Renu i Rodanu. Ocean przedstawiono w postaci młodego chłopca pomalowanego na złoto.

Źródła wykorzystane

  • Krawczuk Aleksander (red.), Wielka Historia Świata, tom 3
  • Matthews Rupert, Rzym mroczny, ponury, krwawy, Warszawa 2007

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Jeżeli masz chęć wsparcia największego polskiego portalu o antycznym Rzymie w dalszym rozwoju i poprawie kodowania strony to będę bardzo wdzięczny za wejście w poniższy link i wsparcie mojej zrzutki.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Co nowego w świecie antycznych Rzymian?

Praktycznie co chwilę pojawiają się nowe informacje o nowych odkryciach i ciekawostkach o antycznym Rzymie. Jeśli chcesz być na bieżąco z nowościami zapisz się do newslettera.

Zapisz się do newslettera!