Rzymianie w Chinach


Marek Licyniusz Krassus został zabity tuż po bitwie pod Carrhae przez Partów, którzy, wedle rzymskich przekazów, wlali do jego gardła płynne złoto. Kpiąc z bogacza zapytano go, jak mu ono smakuje. Głowę Krassusa następnie ścięto i przesłano Wielkiemu Królowi Partów Orodesowi II do Seleucji nad Tygrysem. Greccy aktorzy na dworze Orodesa użyli jej ponoć jako rekwizytu na scenie podczas wystawiania BachantekEurypidesa.

W czerwcu 53 roku p.n.e. pod Carrhae (obecny Harran w Turcji) doszło do bitwy między siedmioma legionami rzymskimi, dowodzonymi przez trumwira Marka Licyniusza Krassusa, a wojskami partyjskimi (na czele Eran Surenas). Cała kampania wschodnia wynikała z potrzeby chwały Krassusa, który chciał dorównać w wojennej sławie pozostałym triumwirom: Juliuszowi Cezarowi i Pompejuszowi Wielkiemu. Sąsiedztwo bogatej Partii, która kontrolowała część jedwabnego szlaku oraz handel między światem śródziemnomorskim a Indiami, podziałało na wyobraźnię Krassusa, który zapragnął łatwych podbojów rzymskich na Wschodzie. Blisko 40 tysięczna armia rzymska została jednak zaskoczona mobilnością i siłą konnicy Partów. Partyjscy jeźdźcy zasypywali rzymskich piechurów gradem strzał i uciekali przed bezpośrednim starciem. Krassus miał za mało konnicy i lekkozbrojnych, aby przeciwstawić się jeździe Partów. Wódz rzymski zmuszony został do rokowań z Partami. Sam Krassus został zabity w trakcie rozmów pokojowych, prawdopodobnie w wyniku sprzeczki. Ostatecznie zginęło około 20.000 Rzymian, a 10.000 dostało się do niewoli. Tych ostatnich, według Pliniusza Starszego, osiedlono w Margianie (kraina w Azji centralnej, znajdująca się blisko państwa chińskiego) we wschodniej części partyjskiego imperium, aby strzegli granic przed najazdami stepowych nomadów.

Po dziś dzień tak naprawdę nie wiadomo, co się stało z rzymskimi legionistami wziętymi do niewoli. Profesor Homer Dubs przypuszcza, że niektórzy uciekli, podążyli na wschód i przyłączyli się do dzikich Hunów. Państwo chińskie pod wodzą dynastii Han prowadziło wtedy wojny z Hunami. Chiński historyk Ban Gu (32-92 n.e.) napisał dzieło „Dzieje Dawnej Dynastii Han”. Jak wynika z tej pozycji, w 36 roku p.n.e. dwaj wodzowie, Gan Janszou i Czen Tang, dowodzący wojskami w na zachodzie (obecnie Xinjiang i część Azji Środkowej), poprowadzili 40.000 armię przeciwko Hunom, zajmującym tereny wokół miasta Zhizhi (obecnie Dżambuł w Kazachstanie). Zdumieni chińscy wojownicy spostrzegli, że miasto było ufortyfikowane drewnianymi palisadami, wzmocnionymi przez potężne pnie. W Azji Środkowej Hunowie nie znali takiej techniki budowania twierdz, natomiast jest ona charakterystyczna dla sztuki wojennej Rzymian.

W bitwie pod Zhizhi niektórzy przeciwnicy Chińczyków zastosowali zadziwiającą taktykę – połączyli swe tarcze tak ściśle, że przypominały rybie łuski. Przypomina to słynny rzymski szyk bojowy, zwany „żółwiem” (testudo). Oddział tworzący żółwia osłaniał się zachodzącymi na siebie tarczami ze wszystkich stron, także od góry. Mimo wsparcia znanych z waleczności legionistów Hunowie ponieśli klęskę. Armia dynastii Han wzięła 1.500 jeńców, wśród których znalazło się jakoby 145 dawnych żołnierzy Krassusa. Cesarz Juandi rozkazał osiedlić Rzymian w okręgu Fanmu i założył dla nich miasto nazwane Liqian.

Dawni żołnierze rzymscy i sojusznicy Hunów mieli teraz bronić Państwa Środka przed najazdami Tybetańczyków. Legioniści pobrali sobie za żony miejscowe kobiety i stopniowo zasymilowali się. Ich geny jednak pozostały. Profesor Dubs uważa, że Liqian to obecna wieś Zhelaizhai. Zdaniem niektórych ekspertów, Liqian pochodzi od słowa legion. Inni twierdzą, że Chińczycy w czasach dynastii Han nazwą Liqian określali państwo rzymskie.

Margiana była to historyczna kraina w Azji centralnej (obecny wschodni Turkmenistan). Tam według Pliniusza Straszego mieli trafić rzymscy legioniści po klęsce z Partami.
Na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0.

W 1993 roku grupa chińskich archeologów prowadząca wykopaliska w wiosce Zhelaizhai pod Yongchang, odnalazła domniemaną osadę Liqian, a w niej obwarowania z czasów rzymskich. Nie znaleziono w trakcie wykopalisk, jakichś niezbitych dowodów na obecność Rzymian na tych terenach. Znaleziono między innymi rzymskie monety, które jednak mogły się tu znaleźć w związku ze Szlakiem Jedwabnym, na którym handel był niezwykle żywy. Ponadto odkryto pozostałości murów obronnych, które wielu entuzjastów uznało, że są pochodzenia rzymskiego. Wreszcie znaleziono szczątki wysokiego na 180 cm człowieka, co na standardy azjatyckie jest fenomenem. Ponadto na tych terenach popularnym widowiskiem jest walka byków, co ma przyrównanie do uwielbienia walk dzikich zwierząt w Rzymie. Co ciekawe taka popularność takich „zawodów” nie rozszerzyła się na inne tereny Chin. Zdecydowano się także na analizę genotypu rodzin z Zhelaizhai w 2005 roku. Wykazały one, że 56% mieszkańców wsi ma sekwencje genetyczne podobne do europejskich. Jednak wielu naukowców podkreśla, że jest to żaden dowód. Chińczycy walczyli z Hunami, którzy w swoich rodach mieli wielu mieszkańców Kaukazu (rasa biała) i wiele innych. W związku z tym można domniemywać, że to podobieństwo wynika z powiązań z Hunami.

Mimo jednak braku pewnych dowodów i wielu poszlak, mieszkańcy wioski Zhelaizhai wciąż uważają się za potomków Rzymian. Okazuje się bowiem, że mieszkańcy pobliskiej wioski „od zawsze” mieli jasne włosy, niebieskie oczy i byli wysokiego wzrostu.

Stosunki rzymsko-chińskie


Moneta z brązu cesarza Konstancjusza II znaleziona w Yecheng w dzisiejszych Chinach.
Autor: Uploadalt | Na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0.

Na koniec warto wspomnieć o relacjach dyplomatycznych Rzymu i Chin. U szczytu swojej potęgi Cesarstwo Rzymskie zajmowało ogromne terytorium rozciągające się od Brytanii po Egipt, od Hiszpanii po dzisiejszą Armenię. Niewykluczone, że kupcy rzymscy utrzymywali wówczas stosunki handlowe z Chinami. Pierwsza próba nawiązania bezpośredniego kontaktu dyplomatycznego między oboma państwami miała miejsce w 97 roku n.e., kiedy to wódz chiński Pan Chao wysłał do Rzymu poselstwo, które z różnych przyczyn nie dotarło jednak do stolicy Imperium. Duży udział w blokowaniu nawiązania relacji mieli Partowie, którzy obawiali się utraty zysków. Szlak Jedwabny łączący Rzym i Chiny przebiegał przez tereny Partów, co gwarantowało im duże zyski. Poseł chiński, Kan-Ing, dotarszły na tereny partyjskie zawrócił, słysząc od Partów że czekają go jeszcze 2 lata żeglugi.

Jakieś 30 lat później chińska misja dyplomatyczna osiągnęła przyczółek ekskrólestwa hellenistycznego Baktriany. Misja prawdopodobnie zakończyła się klęską, ale po raz pierwszy doprowadziła Chiny do kontaktu z Zachodem, za jej inicjatywą. Za czasów Domicjana poselstwo chińskie dotarło aż do Antiochii.

Stosunki dyplomatyczne udało się nawiązać w końcu w 166 roku n.e., za rządów Marka Aureliusza (An-tun), kiedy to dyplomaci rzymscy złożyli wizytę na dworze cesarza Liu Zhi z dynastii Han, co poświadczają chińskie źródła.
Rzymianie (Ta-ch’in) dotarli do Chin z pominięciem Partów. Niejaki Hou Han-schu tak opisuje rzymskie poselstwo:

Król Ta-ch’in od długiego czasu pragnął wysłać poselstwo do Chin, ale ponieważ Partowie chcą mieć jedwab chiński, by odsprzedać go go tym z Ta-ch’in, blokują drogę w taki sposób, by uniemożliwić im bezpośrednią komunikację. W końcu w 166 roku n.e. ich król Ap-tun wysyła ambasadora [z rejonów] poza Jih-nan [obecnie północy Wietnam], zawożąc w darze kły słonia, rogi nosorożca, skorupy żółwi; i było to pierwszy raz, że została otwarta komunikacja bezpośrednia. Przedmioty, jakie miał ze sobą, nie cechowały się niczym szlachetnym ani rzadkim, dlatego zaistniało podejrzenie, że ci, którzy napisali wiadomości [o Ta-ch’in], przesadzili […].

Historia Powszechna t. 4. Konsolidacja hellenizmu. Początki Rzymu i przemiany świata klasycznego, kons. prof. dr hab. E. Papuci-Władyka, prof. dr hab. J. Ostrowski, s. 693

Źródła wykorzystane

  • Historia Powszechna t. 4. Konsolidacja hellenizmu. Początki Rzymu i przemiany świata klasycznego, kons. prof. dr hab. E. Papuci-Władyka, prof. dr hab. J. Ostrowski
  • Kęciek Krzysztof, Rzymianie w Państwie Środka?, "Przegląd", 15/2007

Zostań Patronem IMPERIUM ROMANUM!

Jeżeli masz chęć wsparcia największego polskiego portalu o antycznym Rzymie w jego dalszym rozwoju, zachęcam do objęcia IMPERIUM ROMANUM patronatem. Wierzę w to, że będę mógł liczyć na szersze wsparcie, które pozwoli mi jeszcze bardziej poświęcić się mojej pracy i pasji, maksymalnie usprawniać stronę oraz ukazywać świat antycznych Rzymian w interesującej formie.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Co nowego w świecie antycznych Rzymian?

Praktycznie co chwilę pojawiają się nowe informacje o nowych odkryciach i ciekawostkach o antycznym Rzymie. Jeśli chcesz być na bieżąco z nowościami zapisz się do newslettera.

Zapisz się do newslettera!